Wraz z moim mężem Igorem, jesteśmy małżeństwem od kilku lat. Z powodu braku własnego lokum, wynajęliśmy mieszkanie.
Mój małżonek zawsze miał wysokie wymagania, więc starałam się być jak najlepszą żoną dla człowieka, którego kocham. Igor uważa, że obowiązkiem małżonki jest dobre odżywianie męża, bez względu na wszystko. Zawsze gotowałam mu różne dania, urozmaicone, pierwsze, drugie i deser.
Gdybym nagle źle się poczuła i nie ugotowała, powiedziałby, że jestem leniwą osobą, która nie kocha swojego męża. Nie było usprawiedliwienia dla przerw w dostawie prądu, braku wody czy mojej choroby. Musiałam go dobrze karmić, bez względu na okoliczności. Mój mąż stanowczo odmawiał kupnego jedzenia.
Ogólnie rzecz biorąc, starałam się jak najlepiej sprostać ideałowi żony, który wpoili mi zarówno mój mąż, jak i jego matka. Podejrzewam, że to moja teściowa powiedziała swojemu synowi, jaka powinna być żona. Oczywiście gotowanie nie było moim jedynym obowiązkiem. Sprzątałam po nim każdy okruszek i każde opakowanie, codziennie sumiennie szorując nasze mieszkanie.
Igor wrócił niedawno z pracy, pokazał mi klucze i powiedział, że są do naszego mieszkania. Wiadomość ta była dla mnie całkowitym zaskoczeniem, ponieważ ani razu nie rozmawialiśmy o jego zakupie.
– No to czas się wprowadzić – powiedział wesoło mój mąż.
– Skąd miałeś tyle pieniędzy? Przecież to jest takie drogie!
– Część zaoszczędziłem, a część dała mi mama i to by było na tyle.
Jak poradził sobie beze mnie? Zastanawiałam się.
Za chwilę mój mąż powiedział:
– Rzecz w tym, że postanowiłem zarejestrować go na nazwisko mojej mamy.
– Twojej matki? Co ona ma wspólnego z mieszkaniem?
– Dlaczego nie? Wiesz, w dzisiejszych czasach wiele osób się rozwodzi. Nie rozumiem Twojego oburzenia. Mama i tak nie będzie z nami mieszkać, to jest tylko nasze, teraz możemy myśleć o dziecku.
– Wiesz, że wcale mi się to nie podoba, nikt mnie nawet nie pytał o zdanie!
Byłam oburzona, kiedy urodzę dziecko, muszę mieć pewność, że nie wyrzucą mnie na ulicę i nie zostawią bez dachu nad głową.
W związku z tym wybuchł cały skandal. Igor krzyczał na mnie, zarzucając mi, że chcę tylko mieszkania, a nie jego.
We wszystkim staram się być dla niego dobra, czy nie zasługuję na udział we własnym domu? W końcu jestem prawowitą małżonką i też mam chyba coś do powiedzenia. Dyskutowałam z mężem, że powinniśmy mieszkanie zapisać na nas oboje. Co moja teściowa miała z tym wspólnego? Może to jego matka wpadła na taki pomysł, ale ja nigdy się na to nie zgodzę, szczególnie jak mamy planować nasze, wspólne dziecko. To ma być nasze mieszkanie, a nie jego matki.
Nie doszliśmy do porozumienia, więc złożyliśmy pozew o rozwód. To bardzo boli, szczególnie jeśli dajesz komuś całego siebie, zaufanie i troskę, liczysz na to, że odwdzięczy się tym samym. Nie ma w tym żadnej wdzięczności ani zrozumienia. Może pewnego dnia, Igor zrozumie, że tak nie należy postępować.


