Mój mąż mnie porzucił, ponieważ zabroniłam mu kontaktować się z jego byłą dziewczyną

Mój mąż mnie porzucił, ponieważ zabroniłam mu kontaktować się z jego byłą dziewczyną

Mam 28 lat. Z mężem jestem po ślubie od 1,5 roku, ale razem jesteśmy ogólnie już 3 lata. Pragnęłam mieć rodzinę i można powiedzieć, że mój mąż wyświadczył mi przysługę. Na początku naszego związku wszystko było w porządku – Adam był bardzo opiekuńczy, odpowiedzialny, czuły i miły. Wiedziałam jednak, że zanim się ze mną związał, często wracał do swoich byłych dziewczyn i to po kilka razy. Myślałam jednak, że ten brak stałości i decyzyjności to już u niego przeszłość.

8 dni temu mąż mnie zostawił i – jak to powiedział – wykorzystał moment. Pokłóciliśmy się bo dowiedziałam się, że zatęsknił za swoją byłą dziewczyną i chciał się z nią spotkać. Zawsze byłam przeciwna temu, aby utrzymywać kontakty z byłymi partnerami, więc otwarcie to powiedziałam po raz kolejny. Mąż spakował się więc i przeniósł do matki, aby bez ograniczeń rozmawiać i spotykać się ze swoją byłą.

Mama zawsze kochała tylko swoją najmłodszą córkę, a ja nadal jestem dla niej obca

W ogóle ostatni miesiąc nie był najlepszy dla naszego związku, było między nami bardzo nerwowo. Mąż ciągle wytykał mi błędy, nawet potrafił mi palcem wskazać, że coś jest niedoczyszczone w domu mimo, że sam nie robił w nim nic. Adam uważa się za lepszego ode mnie a wszystko, co się między nami złego dzieje, to oczywiście moja wina, a on jest święty. Tak, ja nie jestem idealna i wiem, że też popełniam błędy, ale nie wszystko można zwalić na mnie! Najgorsze jest to, że teraz nastawia wszystkich przeciwko mnie i nasi wspólni znajomi przestali ode mnie odbierać telefony, a ja już wiem, kogo to sprawka. Zadzwoniłam do niego, chciałam wyjaśnić sprawę, ale on tylko odpisał, że jest ze mną z litości i nie chce mieć już ze mną nic do czynienia. Kiedy wróciłam po pracy do domu zobaczyłam, że jego rzeczy już nie ma. Co za tchórz!

Wczoraj jednak przyszedł po jakieś swoje rzeczy, których nie zabrał i… wylądowaliśmy w łóżku. Adam jednak powiedział, że to nic nie znaczy i pozwu rozwodowego nie złożył tylko dlatego, bo mu się nie chce, ale ogólnie to i tak już nie mam u niego szans. To bardzo boli, bo go ogromnie kocham i byłabym w stanie zrobić wszystko, aby między nami było tak jak na początku, ale jestem mu już obojętna.

Co robić? Czekać, aż złoży pozew o rozwód i żyć nadzieją, że jednak zmieni zdanie? A może go uprzedzić i złożyć pozew pierwsza? Coodziennie płaczę bo nie wiem, kto w tym wszystkim jest winien i jak to rozwiązać.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

20 − 18 =

Mój mąż mnie porzucił, ponieważ zabroniłam mu kontaktować się z jego byłą dziewczyną