Mój kolega ma paskudny charakter, nikt poza mną, nie może z nim pracować

Pracuję ze starszym mężczyzną, który niedawno rozwiódł się z żoną. Ma paskudny charakter, najgorszy, jaki kiedykolwiek widziałem u faceta. Jego ciągły zły humor sprawia, że nikt nie chce z nim pracować. Patrzę na niego i myślę, jak Twoja żona, mogła tak długo z Tobą wytrzymać?

Przychodzi do szefa, żeby się poskarżyć, krzyczy na chłopaków, kłóci się ze mną dziesięć razy dziennie. Wchodzi w konflikty nawet ze swoimi dziećmi. Gdy tylko wychodzi z pracy, wyciąga telefon i zaczyna uczyć swoją dorosłą córkę życia. Ona już nie może dłużej znosić moralizatorstwa  ojca i mówi, że jest zajęta.

Jego żona kilkakrotnie przychodziła do pracy, a on ciągle robił jej wyrzuty, źle się ubrała, źle mówiła, źle i mało gotowała itd. Patrzę na niego i cieszę się z powodu kobiety, która pozbyła się tego tyrana.

Teraz nie ma z kim walczyć, dzieci dorosły i wyszły z domu, a teraz odeszła żona i oczywiście wszyscy są temu winni. Trudno się z nim pracuje, gdy jesteśmy na tej samej zmianie, słuchanie tego kłótliwego gbura, jest po prostu nie do zniesienia. Proszę kierownika, żeby nie dawał nam obu tej samej zmiany, bo zaraz wybuchnę!

Dzisiaj powiedział mi, że jego żona znalazła już zastępstwo.

– Zanim zdążyła uciec, znalazła jakiegoś faceta. Teraz ma nową miłość, ciekawe, jak on będzie traktował tego lesera, z którym mam wspólne dzieci! – krzyknął.

Mnie z jakiegoś powodu to rozśmieszyło.

– No cóż, ty też kogoś znajdziesz, tylko nie wiadomo, jak długo to potrwa w Twoim przypadku?

Starałem się odpowiedzieć tak, aby nie widział, że się z niego śmieję. Szczerze wątpię, żeby znalazł kogoś.

– Kto jest mi potrzebny? Znowu jakaś głupia dziewczyna, która nic w życiu nie rozumie – parsknął.

– Każdy gdzieś ma swoja drugą połowę, z którą nada się w życiu – powiedziałem.

– Tylko głupiec mógłby się na mnie nabrać – powiedział z pewną dozą smutku.

Zaniepokoiłem się, bo zwykle ten gbur nie użalał się nad sobą.

– Marek, myślisz, że nie rozumiem tego, jaki jestem? Wszystko jest dla mnie jasne. Jak to się stało, że nie wysłałeś mnie jeszcze do diabła? – zaśmiał się.

– Skoro wszystko rozumiesz, to dlaczego tak się zachowujesz? – zapytałem.

– Ja tak naprawdę tego nie chcę, ale to jest silniejsze ode mnie. Moja żona zanudzała mnie wyrzutami i zrzędzeniem, wiem jednak, że miała powody. W domu czułem się jak szef, skoro nie ma tu nadziei na awans.

Słuchałem go z uwagą i byłem zaskoczony. Okazuje się, że ten dziwny człowiek ma pojęcie o rzeczywistości. Było mi go żal, bo zdawał sobie sprawę ze swojego temperamentu.

– Jedyną osobą, która tolerowała mnie przez te wszystkie lata, była moja żona. Nawet moi rodzice uciekli do innego miasta – powiedział.

– Czy zamierzasz odzyskać swoją żonę? – zapytałem.

– Gdybym tylko wiedział, jak to zrobić! Z pewnością doświadczyła już normalnego życia z odpowiednim mężczyzną. Dlaczego miałaby wracać do kogoś takiego jak ja?

– Może tak, bo coś jeszcze do Ciebie czuje? – powiedziałem.

W drodze do domu zastanawiałam się, dlaczego ludzie wszystko sobie psują. Wydaje się, że prowadzimy normalne życie, mamy wszystko, a potem robimy coś szalonego. Mam nadzieję, że znajdzie sposób, by znów być szczęśliwym.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

jedenaście − 5 =

Mój kolega ma paskudny charakter, nikt poza mną, nie może z nim pracować