Mój chłopak udawał, że ma depresję, aby mieć wymówkę na to, że zdradza mnie ze swoją przyjaciółką

Mój chłopak udawał, że ma depresję, aby mieć wymówkę na to, że zdradza mnie ze swoją przyjaciółkąMam na imię Żaneta i to, co ostatnio mnie spotkało, do tej pory nie mieści mi się w głowie. Czuję się, jakbym grała w jakimś filmie albo brała udział w programie telewizyjnym, ale niestety, to nie fikcja, a prawdziwe życie.

Karola poznałam 3 lata temu na portalu randkowym. Od początku rozmawiało nam się bardzo dobrze i czułam, że to moja bratnia dusza. Były to czasy pandemii, więc na początku musieliśmy ograniczyć się tylko do pisania ze sobą, ponieważ obostrzenia nie pozwalały na spotkania i wyjazdy. Wówczas przebywałam w domu rodzinnym w Małopolsce, on także wrócił na ten czas do domu swoich rodziców. Oboje studiowaliśmy, więc byliśmy w podobnym wieku, dzielił nas tylko rok różnicy (ja byłam młodsza).

Kiedy w końcu się pierwszy raz spotkaliśmy, byliśmy sobą zachwyceni. Rozmawialiśmy cały wieczór, a nawet całą noc, ponieważ uciekł mi ostatni pociąg do domu, więc Karol postanowił, że zostanie ze mną na dworcu i będzie mi towarzyszył. Tak rozpoczął się – jak wówczas myślałam – najpiękniejszy okres w moim życiu.

Po dwóch miesiącach byliśmy już parą. Kiedy obostrzenia były nieco mniejsze i moja uczelnia na nowo zaczęła działać, musiałam niestety wrócić do Warszawy. Karol studiował w Krakowie, więc dzieliła nas duża odległość. Jednak mimo tego i tak regularnie się widywaliśmy, ba, Karol robił mi często niespodzianki i gdy tylko mógł, urywał się z zajęć i przyjeżdżał do mnie wcześniej, niż zapowiadał.

Po pół roku mój ukochany wyszedł z propozycją, abyśmy zamieszkali razem – miał zamiar przenieść się do Warszawy i tutaj kontynuować także studia. Byłam w siódmym niebie! Zaczęliśmy powoli rozglądać się za mieszkaniem, do którego zamierzaliśmy się wprowadzić po zakończeniu roku akademickiego.

Wszystko się udało i naprawdę, wówczas nie było szczęśliwszej osoby ode mnie. Czułam się zadbana, zaopiekowana, naprawdę starał się o mnie, jak tylko mógł. Kupował kwiaty, robił romantyczne kolacje, zabierał w różne cudowne miejsca. Nie posiadałam się z radości, ale niestety, później wszystko się zmieniło.

Nagle po 2 latach zmienił do mnie podejście. Był chłodniejszy, nie chciał spędzać ze mną czasu, bardzo często jeździł do domu rodzinnego, który mieścił się pod Krakowem. Unikał ze mną bliskości i tłumaczył to tym, że słabo się czuje. Powiedział, że podejrzewa, że ma depresję. Nalegałam więc na to, by udał się do specjalisty, na co on stwierdził, źe w miejscowości rodzinnej chodzi do psychologa, ale nie wie, co mu jest.

Bardzo się martwiłam, płakałam po nocach, tym bardziej, że często, gdy był w swoim rodzinnym domu nie było z nim w ogóle kontaktu. Potem było jeszcze gorzej – szybko się denerwował, krzyczał na mnie, wyżywał się. Kiedy chciałam z nim na spokojnie porozmawiać i wyjaśnić, co się dzieje, o co mu chodzi, ten jeszcze bardziej się wściekał i mówił, że jeśli nie odczepię się od niego, to zrobi sobie krzywdę. Byłam naprawdę przerażona. Chciałam mu pomóc i dawałam znać, że może na mnie liczyć, ale to niczego nie zmieniało.

W końcu, pewnego dnia, przypadkiem zobaczyłam wiadomość, którą dostał od swojej przyjaciółki, a tak przynajmniej mi się wydawało, że tylko nią dla niego była. Jednak treść była dziwna: ” Kocham Cię skarbie, nie mogę się doczekać, aż przyjedziesz w piątek”. Czy tak się pisze do swoich przyjaciół? Poza tym mówił, że w piątek jedzie do domu.

Kiedy go o to zapytałam, nie miał już wyjścia i powiedział prawdę – okazało się, że od prawie roku ma romans ze swoją przyjaciółką z Katowic, którą od zawsze kocha. Ostatnio zerwała z facetem, a on wykorzystał tę okazję. Mnie natomiast nigdy nie darzył żadnym uczuciem, a jedyny powód, dla którego ze mną był to fakt, że chciał przenieść się do Warszawy, ale wiedział, że nie będzie go stać na samodzielne wynajmowanie mieszkania, a nie miał zamiaru mieszkać z kimś obcym. Ze mną zamierzał skończyć związek za 2 miesiące, kiedy obroniłabym magisterkę. Jego przyjaciółka Justyna miała przeprowadzić się do Warszawy i wówczas zamieszkaliby razem, więc dopiąłby swego do końca.Mój chłopak udawał, że ma depresję, aby mieć wymówkę na to, że zdradza mnie ze swoją przyjaciółką

Jestem zrozpaczona. Przez cały czas udawał uczucie do mnie, a ja go tak bardzo kochałam. Dla Was to pewnie brzmi jak jakaś tania tragikomedia, a to moje koszmarne życie. Czy jeszcze kiedykolwiek zdołam zaufać mężczyźnie po tym, co mnie spotkało?

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

siedem − 3 =

Mój chłopak udawał, że ma depresję, aby mieć wymówkę na to, że zdradza mnie ze swoją przyjaciółką