Mój 30-letni przyjaciel, poślubił młodszą żonę. Życie dało mu dobrą lekcję.

Mam przyjaciela, który ma na imię Tomek. To bardzo inteligentny facet, wszyscy konsultujemy się z nim we wszystkich sprawach w naszej paczce, a on chętnie pomaga. Tomek miał już 29 lat i dalej nie myślał o małżeństwie, ale wtedy pojawiła się Alina. Kiedy dziewczyna skończyła szkołę, miała 19 lat. Nie mogliśmy nic z tym zrobić. Tomek był zdecydowany poślubić Alinę. Byli w sobie szaleńczo zakochani, mimo znacznej różnicy wieku. Chociaż, może różnica wieku, nie jest teraz aż tak ważna. Łatwiej byłoby, gdyby mieli 26 i 37 lat, niż gdyby mieli 18 i 19. Chodzi o pokolenia. W wieku 30 lat następuje ostre przesunięcie priorytetów, życie nabiera innych barw, a w wieku 18 lat w głowie dopiero tworzy się bałagan, z którym trzeba sobie radzić przez następne 10 lat.

Kochali się tak bardzo, że nikt nie mógł ich powstrzymać, byli tego pewni, więc wzięli ślub. Była to raczej skromna uroczystość. Alina i Tomek pobrali się w urzędzie stanu cywilnego, potem poszli do restauracji na obiad z najbliższymi osobami, a wieczorem nowe małżeństwo wyjechało już samochodem w podróż po Europie. Myślę, że była to jedna z najlepszych decyzji w ich życiu. Komu potrzebne są restauracje, pijackie bójki, bezsensowne kłopoty i nerwy, skoro można wydać wszystkie środki na te wszystkie dobroci dla własnej przyjemności.

Wrócili wypoczęci i odświeżeni. Na początku Tomek często powtarzał, że jest zazdrosny o kolegów Aliny, ale potem jakoś to minęło. Kolega zdał sobie sprawę, że wiekowo dla niego to praktycznie dzieci i może się z nimi dogadać raz dwa. Jego żona często chodziła na przyjęcia i urodziny swoich przyjaciół, a Tomek zostawał w domu. Nie interesował go ten format zabawy. Wolał spokojne, kameralne spotkania. Krótko mówiąc, świetnie sobie radzą.

Są małżeństwem od trzech lat. Tomek pracuje, dobrze zarabiając, a Alina studiuje i pracuje jednocześnie. Oczywiście zdarzały im się drobne kłótnie i nieporozumienia, ale nigdy nie było żadnych poważnych skandali. Na razie nie myślą o dzieciach, najpierw chcą kupić większe mieszkanie. Tomek często musi tłumaczyć żonie oczywiste rzeczy, ale nie jest to dla niego trudne, a Alina słucha, rozumie i akceptuje wszystko. Dla niej słowo męża jest autorytetem, a ona sama jest dla Tomka sensem życia.

 

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

cztery + 14 =

Mój 30-letni przyjaciel, poślubił młodszą żonę. Życie dało mu dobrą lekcję.