Moi rodzice mają troje dzieci: mnie i moich dwóch starszych braci. Jeden jest starszy o 5 lat, a drugi o 2 lata. Właśnie to ten „środkowy” brat zawsze był wyjątkowo traktowany. Dostawał to, czego chciał i nikt nigdy mu nie odmawiał. Tłumaczono to tym, że jest mały, więc ciężko mu odmówić. Później jednak to się nie skończyło.
Im brat był starszy, tym więcej rzeczy dostawał. Wystarczyło, by wziął tylko nawet udział w konkursie, a rodzice już kupowali mu coś wyjątkowego. Ja patrzyłam na to z boku i nie powiem, była we mnie zazdrość, ale też smutek, bo ja o podobnym traktowaniu mogłam tylko pomarzyć. Ani na mnie, ani na Janka moi rodzice nie zwracali uwagi, liczył się dla nich tylko Karol. Ja czy mój brat nosiliśmy rzeczy po starszym kuzynostwie, za to Karol miał wszystko nowe i zwykle markowe.
Z wiekiem te różnice w traktowaniu były coraz bardziej widoczne. O ile Janek musiał sobie ze wszystkim radzić sam, od początku studiów pracował i uczył się, to Karol nie musiał, bo rodzice wynajęli mu mieszkanie, a nawet kupili samochód, żeby nie musiał się męczyć i dojeżdżać na uniwersytet komunikacją miejską. Przez to Janek pokłócił się nawet z rodzicami. Raz poprosił ich o to, aby pomogli mu finansowo, bo stracił pracę i nie mógł zapłacić za studia i bał się, że go z nich wyrzucą, jeśli nie ureguluje należności. Rodzice mu odmówili pomocy, mimo że mieli pieniądze. Nie wiem nawet, dlaczego tak postąpili, jednak wiem, że brat miał wielki problem, aby zorganizować te pieniądze i prosił innych członków rodziny oraz przyjaciół.
Mnie rodzice od razu powiedzieli, że jeśli nie dostanę się na studia dzienne, to będę musiała sama sobie opłacić zaoczne. Kilka tygodni później przypadkowo podsłuchałam, jak rozmawiali o studiach magisterskich średniego brata. Miał studiować za granicą, a rodzice mówili, że nie ma problemu, bo oni za wszystko mu zapłacą.
Naprawdę zrobiło mi się przykro, tym bardziej że widzę, jak Karol w ogóle tego nie szanuje. Z pewnością nie marzy o karierze naukowej, bo ledwo skończył licencjat, a o zabawie i braku kontroli rodziców, na którą z pewnością nie będzie narzekał w Holandii…
Uznałam, że tuż po liceum od razu pójdę do pracy i wynajmę pokój, aby być jak najdalej od tych ludzi. Niech w przyszłości pomaga im Karol, skoro tylko on im był przez całe życie potrzebny.

