Poznałam faceta i mówi, że jemu też się podobam, ale muszę przejąć inicjatywę. Nikodem sam nie wie, czego chce. Oboje mamy już po 30 lat, więc to najwyższy czas, by pomyśleć o założeniu rodziny, ale on wszystko przeciąga. Tak naprawdę widujemy się tylko wtedy, gdy ja o to zabiegam i wyjdę z pomysłem, podobnie jest, jeśli chodzi o pisanie ze sobą. jeśli ja się nie odezwę, to on tego pierwszy nie zrobi. Nie mogę zrozumieć, dlaczego boi się poważnego związku?
Mogłam wyjść za mąż już wcześniej, raz jeden facet był we mnie ogromnie zakochany, nawet mi się oświadczył, ale ja wtedy zakochałam się w mężu przyjaciółki i to uczucie pokrzyżowało wszystkie moje plany. To przez tego faceta nie potrafiłam trzeźwo spojrzeć na świat. Wiedziałam, że zostawi moją przyjaciółkę, a później poślubi mnie, bo czułam, że bardzo ją kocha, a ja jestem tylko przyjaciółką jego żony. Od tej pory jednak zapragnęłam być z facetem, który będzie do niego podobny. Zerwałam więc zaręczyny, a potem rozpoczęłam poszukiwania swojego idealnego faceta. Niestety, teraz wiem, że ideałów nie ma, ja chodziłam z głową w chmurach i traciłam tylko czas, który nieubłagalnie mijał.
Przyjaciółka widząc, że jestem wpatrzona w jej męża jak w obrazek zaproponowała, że przedstawi mnie koledze z pracy jej ukochanego. Tym facetem był właśnie Nikodem. Długo nad tym się zastanawiałam, ale uznałam, że nie mam nic do stracenia i umówiłam się z nim w kawiarni. Przecież gdyby mi się nie spodobał, to zawsze może być to pierwsze i jednocześnie nasze ostatnie spotkanie. Okazało się jednak, że rozmawiało się tak miło, że spędziliśmy razem całą noc! Rano podwiózł mnie do biura i spodziewałam się, że zaproponuje odebranie mnie z pracy, ale nawet nie zadzwonił. Nie wytrzymałam i ja do niego zadzwoniłam, spotkaliśmy się znowu. Tym razem też było miło. Od tego czasu spotykamy się regularnie, ale tylko wtedy, gdy ja wyjdę z inicjatywą, inaczej nie mogę na nic liczyć. Kiedy go pytam, czy mu się podobam, to potwierdza, ale nie do końca mu wierzę patrząc na to, jak on się zachowuje.
Bardzo mi głupio, że tak się stało i aż mam ochotę zapytać męża mojej przyjaciółki, dlaczego jego kolega tak się zachowuje, ale wstydzę się. Naprawdę nie wiem, co robię nie tak. Czy ja jeszcze kiedyś będę szczęśliwa?



