– Myślałem, że mamy umowę! – Piotr był zły, patrząc na swoją dziewczynę. Ona tylko uśmiechnęła się niewinnie, głaszcząc swój zaokrąglony brzuch, co jeszcze bardziej go zirytowało. – Żadnych dzieci podczas naszej nauki! Zgodziłaś się! Sama mówiłaś, że najpierw musisz stanąć na nogi! A teraz to robisz? Okłamałaś mnie. A kiedy wyjechałem, byłaś już w ciąży! Co za wspaniała, niechciana niespodzianka! Nie widzieliśmy się zaledwie trzy miesiące! – Wydyszał i uspokoiwszy się nieco, kontynuował:
– Jak długo?
– Prawie piąty miesiąc. – Uśmiechnęła się skromnie Beata.
– I nic nie powiedziałaś? – Piotr był wyraźnie wściekły – Ja jestem głupcem, że nie zauważyłem, ale Ty! Dlaczego, co my możemy dać dziecku? Nie ma mieszkania, nie ma pracy!
– Zawsze chciałam mieć dziecko, ale byłeś przeciwny… Musiałam oszukiwać. – Powiedziała z radosnym uśmiechem na twarzy. – Studia nie są dla mnie, zawsze chciałam mieć dużą rodzinę! Wychowam dziecko, a potem będziemy mieć kolejne. Twoja babcia odda nam mieszkanie, a sama niech się wyprowadzi do córki.
– Mówisz teraz poważnie?
– Tak, absolutnie. Więc kiedy bierzemy ślub? Pamiętaj, że w najbliższym czasie nie zmieszczę się w żadną sukienkę, więc musimy się spieszyć.
-Tak dobrze udawałaś uczciwą dziewczynę, prawda? – Piotr uśmiechnął się, wyciągając z szafy walizkę.
– Co Ty robisz? – Beata spojrzała na chłopaka ze zdziwieniem, gdy ten zaczął szybko pakować swoje rzeczy.
– Dlaczego, nie mogłaś powiedzieć? Zamierzam wyjść z tego bałaganu! – Wrzucił do walizki ostatnią koszulę, a na wierzchu położył laptopa. – Czynsz jest opłacony do końca miesiąca, jeśli chcesz mieszkać tu dłużej, musisz go zapłacić sama. Nie chcę Cię widzieć. Kiedy dziecko się urodzi, zrobimy badania. Jeśli jest moje, będę płacił alimenty.
– Jak to? – Beacie otworzyły się szeroko oczy. – Musisz się ze mną ożenić! Ja… ja powiem Twoim rodzicom! I rozpowiem o Tobie na uczelni!
– To nie ma znaczenia. Rodzicom łatwo wytłumaczę, zgadzają się z moim postanowieniem, że nie będę miał dzieci przed trzydziestką. A Twoja mama też Cię nie poprze. – Chłopak rozejrzał się po mieszkaniu, sprawdzając, czy niczego nie zostawił. – A jak zaczniesz rozsiewać plotki, to pożałujesz. To wszystko Twoja wina.
Piotr wyjechał, pozostawiając Beatę w histerii, bo wszystkie jej plany zawiodły…
Minęło dziesięć lat.
– Słuchaj, Piotrek… – Zaczął poważnie kierownik działu, w którym pracował mężczyzna. – Słyszałem pewne nieprzyjemne plotki, więc postanowiłem z Tobą porozmawiać.
– Dobrze, słucham uważnie.
– Czy masz syna?
– Tak. – Mruknął Piotr, przypominając sobie niezbyt przyjemną historię ze swojego życia. – Niedługo skończy dziesięć lat.
– Ale nie mieszkasz z nim, prawda? – Zapytał szef.
– Nie. Co więcej, nawet go nie znam. – Odpowiedział całkiem spokojnie mężczyzna, odkładając dokumenty na bok – Umawiałem się z dziewczyną i wydawała mi się wtedy idealna. A co najważniejsze, zgadzała się z moją opinią, że dzieci powinno się mieć dopiero wtedy, gdy ma się określony standard życia. W tamtym czasie byłem na ostatnim roku studiów, nie miałem pracy, ani własnego mieszkania. Pojechałem na wakacje do pracy, a kiedy wróciłem, dowiedziałem się, że moja dziewczyna jest w piątym miesiącu ciąży.
– I tak po prostu ją zostawiłeś? Samą z dzieckiem?
– Powinienem był użyć głowy. – Odpowiedział stanowczo Piotr. – I nie, nie zostawiłem jej. Pomagałem jej z finansami i nadal pomagam teraz. Z każdej pensji daję niezłą kwotę i żądam rozliczenia z każdego grosza.
– Czy wiesz, że ta kobieta żali się wszystkim, że płacisz jej grosze? Że nie kochasz swojego dziecka?
– Naprawdę? – Piotr huknął w stół. – Jej młodzieńcza beztroska nadal psuje mi życie, nawet po tylu latach. Nie dam jej ani grosza, niech składa wniosek o alimenty! A biorąc pod uwagę moją oficjalną pensję…
-Cóż, to nie jej wina… – powiedział z wahaniem kierownik, szybko obliczając przybliżoną kwotę. W ich firmie większość pensji była nieoficjalna… – Twój syn ma matkę, która bardzo ciężko pracuje. Stara się wychować swojego syna. Widziałem go kiedyś na podwórku. Jest bezczelny, źle wychowany, myśli, że jest prawie królem… A swoją drogą, Beata niedawno wyszła za mąż. A co do plotek, to ostrzegałem…
Teraz Piotr płaci około tysiąca złotych miesięcznie na alimenty. Kiedyś płacił dwa razy więcej.
Beata próbowała się oburzyć, ale… To była jej własna wina. Powinna była docenić to co ma i nie rozgadywać plotek na temat Piotra.



