Z moim mężem byłam przez 12 lat. To było moje drugie małżeństwo – mój pierwszy mąż zmarł kilka lat temu. Długo miałam wątpliwości, czy wyjść za mąż po raz drugi zwłaszcza, że Krystian jest ode mnie o 11 lat młodszy, a to dosyć spora różnica.
Niestety jestem bezpłodna i nie mogę mieć dzieci o czym szczerze powiedziałam Krystianowi. On jednak powiedział, że nie ma z tym żadnego problemu i zaczęliśmy wtedy jeszcze bardziej rozwijać nasz związek. Po ślubie kupiliśmy wspólnie dom na wsi z działką. Zresztą, każde z nas miało własne miejsce do życia, ponieważ oboje długo przed ślubem mieliśmy już własne mieszkania.
Przez te 12 lat wszystko było między nami dobrze i wydawało mi się, że tworzymy razem naprawdę zgrane małżeństwo. W pewnym jednak momencie, zupełnie dla mnie niespodziewanie, mój mąż mnie opuścił. Spakował swoje rzeczy i pojechał do matki. Powiedział mi, że czuje pustkę, coś w rodzaju depresji i potrzebuje przestrzeni do przemyślenia sobie wszystkiego. Nawet teraz ciężko mi się o tym mówi, ale to był dla mnie naprawdę cios. Nie odzywał się do mnie, nie kontaktował, a ja siedziałam sama i zastanawiałam się, co się w ogóle stało, czy może to moja wina?
Po trzech miesiącach Krystian wrócił jak gdyby nigdy nic i stwierdził, że przemyślał sobie wszystko, a teraz chciałby naprawić całą sytuację. Dałam mu drugą szansę mimo tego, ile musiałam wycierpieć, jednak jak się potem okazało, niepotrzebnie zdecydowałam się na taki krok. Mój mąż wrócił, ale tylko po to, aby pod moją nieobecność wywieźć z domu elektronikę, narzędzia i wszystko, co miało jakąkolwiek wartość. Teraz chce mi odebrać nawet moje mieszkanie, ponieważ pomagał mi w remontowaniu go, więc rości sobie do niego prawa i złożył wniosek do sądu o podział majątku na jego zasadach. Najgorsze jest to, że miał do mojego mieszkania klucze i wprowadziła się do niego teraz teściowa. Nie wpuszcza mnie do środka, nie da się jej także stamtąd wyrzucić.
Zupełnie nie wiem, co dalej czynić. To jakaś patowa sytuacja, z której nie widzę wyjścia. Najbliższa mi osoba postąpiła ze mną w tak okrutny sposób…



