Kiedy miałem 8 lat moi rodzice się rozwiedli. Ojciec natychmiast po rozwodzie przeprowadził się na drugi koniec kraju, a ja zostałem z mamą. Żyło się nam całkiem nieźle, mama dbała o mnie i poświęcała mi dużo czasu. Po 2 latach jednak wszystko się zmieniło. Wtedy przyprowadziła do domu swojego nowego mężczyznę.
Nowy narzeczony matki miał na imię Grzegorz. Powiedziała, że z nami zamieszka, a ja muszę się przyzwyczaić do tego, że on będzie teraz moim ojcem. Jakoś od samego początku nie mogłem się z nim dogadać. Czepiał się mnie z powodu każdego drobiazgu, albo nie domyłem talerza, albo nie odniosłem kubka po herbacie do kuchni, albo znalazł sobie jakiś inny powód, byleby tylko się do mnie przyczepić. Sam zachowywał się nieodpowiednio. Wracał niejednokrotnie pijany z pracy do domu, nie zawsze przynosił pensję, przez co bywało bardzo ciężko. Później moja mama zaskoczyła mnie wiadomością, że jest w ciąży. Wtedy zdałem sobie sprawę, że Grzegorz zostanie z nami na długo…
Teraz wielu rzeczy już nie pamiętam, ale to, że mama ciężko przechodziła ciążę, to akurat pamiętam. Siostra urodziła się jako wcześniak, cały czas płakała, a mama z Grzegorzem się kłóciła. Stałem się ciężarem dla mojej matki, chociaż starałem się jej pomagać we wszystkim i raczej nie wchodzić nikomu w drogę. Pewnego dnia matka płacząc, powiedziała, że z Grzegorzem podjęła decyzję o tym, że tymczasowo odda mnie do domu dziecka. Strasznie się przestraszyłem, ale wierzyłem, że to tylko chwilowa sytuacja i niebawem wrócę do domu…
Przez sześć miesięcy nigdy nie przyszła mnie nawet odwiedzić, a potem powiedziano mi, że moje tymczasowe życie w sierocińcu zmienia się w stałe. Matka się zrzekła praw do mnie. Wydawało mi się, że moje życie się skończyło. Miałem już 12 lat i oczywiście nikt nie chciał mnie adoptować.
Mimo wszystko nie miałem takiego złego życia dzięki opiekunom w domu dziecka. Robili wszystko, abyśmy byli szczęśliwi, przygotowywali nas też do dorosłego życia. Wówczas wybrałem sobie też zawód.
W domu dziecka przytrafiały mi się różne rzeczy, dobre i złe, smutne i zabawne. Mimo wszystko wyrosłem na dobrego człowieka i jestem wdzięczny opiekunom za to, że dołożyli wszelkich starań, aby żadne z dzieci nie czuło się gorsze.
Próbowałem odnaleźć mamę już jako dorosły, jednak nasze mieszkanie należy już do kogoś innego i nikt nie wie, gdzie moja mama się przeniosła. Może już nie żyje, od tego czasu minęło już tyle lat…
