Moja teściowa zawsze udaje, że jest chora. Choruje na wątrobę, ma nowego wirusa, zraniła się w palec i teraz nie może chodzić. Ona po prostu lubi chorować i dzwonić do mojego męża Tomka, żeby pochwalić się kolejną chorobą i poprosić go o pomoc finansową.
Dlaczego uważam, że udaje? Ponieważ po otrzymaniu hołdu od wszystkich dzieci, cudownie zdrowieje w ciągu dwóch dni, a potem wyjeżdża rzekomo do sanatorium do Francji lub na Kube.
A my, mamy dzieci do wychowania i bardzo potrzebujemy samochodu. Pomyślałam, że chcielibyśmy kupić samochód napędzany energią elektryczną, a nie benzyną.
Wtedy znów pojawia się matka, która mówi, że cierpi na kręgosłup i rodzina zbiera pieniądze na jej leczenie. Zapewne kolejny raz, chce wyjechać gdzieś do ciepłych krajów.
Oczekuje, że Tomek, podobnie jak inne dzieci, będzie się dokładać, a ja namawiam męża, żeby się od tego odciął. Jesteśmy już dosłownie na etapie kupowania samochodu, a moja teściowa wyraźnie przesadza. Mój mąż również podejrzewa swoją matkę o kłamstwo, ale nie może jej ignorować. Matka na pewno zrobi awanturę, jeśli nie umieścimy nic na jej karcie.
Proponuję więc, żebyśmy dali jej 500 złotych i powiedzieli, że to wszystko, co mamy na razie.
Dlaczego zawsze musimy poświęcać własne interesy i marzenia dla teściowej? Może chcielibyśmy, żeby dawała nam pieniądze, żebyśmy mogli pojechać na wakacje, ale ona nigdy tego nie robi i nigdy nie zrobi, jestem tego pewna.



