Dwa lata temu z moją mamą przeprowadziłam się do innego miasta, ponieważ mama wyszła za mąż po raz drugi. Jak się później okazało, to małżeństwo nie przetrwało próby czasu i już po roku znowu była wolna.
Ciężko mi było odnaleźć się w nowym mieście, a szczególnie przyzwyczaić się do nowej szkoły, w której nikogo nie znałam i nie miałam chociażby jednej koleżanki. Dopiero po roku zaczęłam się przyzwyczajach do nowego otoczenia, chociaż i tak cały czas tęskniłam za moimi starymi przyjaciółmi.
Pewnego dnia wróciłam do domu po szkole i zobaczyłam, że wszystkie rzeczy moje i mamy są spakowane w kartony, walizki i torby.
– Co się dzieje?
– Przeprowadzamy się! – powiedziała mama.
– Co? Jak to? – zdziwiłam się.
Mama powiedziała, że chce zmienić środowisko, bo tutaj nie ma znajomych, związek jej nie wyszedł, więc czas na zmiany. Historia się powtórzyła i było jak dwa lata temu.
– Czy będziemy tak jeździć z miasta do miasta? Dopóki Ty nie odnajdziesz swojego szczęścia z jakimś facetem? – krzyknęłam.
– Nie mam zamiaru słuchać Twoich pretensji, wyjeżdżamy dzisiaj, więc mi pomóż. Wypisałam Cię już ze szkoły – ucięła matka.
– Dlaczego nie zapytałaś mnie, czy w ogóle tego chcę? Czy Ciebie w ogóle interesuje to, jak się czuje i jakie mam na ten temat zdanie? – spytałam, ale mama milczała.
To była dla mnie prawdziwa tragedia, nie chciałam się znowu przeprowadzać, każdy taki wyjazd był dla mnie traumą. Nie zdążyłam nawet pożegnać się z moimi kolegami i koleżankami z pracy, bo matka nie dała mi na to szansy…

