Mam 29 lat i jestem po ślubie. Mam synka, który ma obecnie dwa lata. Mam także rodziców i siostrę, wszyscy żyjemy osobno.
Kiedy wyszłam za mąż, od razu zamieszkałam z mężem. Moja 36-letnia siostra też ma swoją rodzinę i mieszka z mężem w jego domu. W tym roku postanowiliśmy pojechać do mamy i taty na działkę, bo rzadko tam przyjeżdżamy. Nigdy nie było za wiele czasu, ale teraz, kiedy jest tak piękna pogoda, postanowiłam zabrać dziecko do dziadków i przy okazji pobyć z nim na łonie natury. Nie wiedziałam jednak, że pobyt tam stanie się dla nas po prostu nieprzyjemny.
Moja siostra była po prostu wściekła, że przyjechaliśmy. Ciągłe wywoływała kłótnie, była niemiła. Mama oczywiście zawsze staje po jej stronie, nawet gdyta się myli. W ciągu tych kilku dni nieraz doprowadziły mnie do łez.
Mój syn zjadł garść malin i potem miał biegunkę i coś w rodzaju alergiii. Siostra od razu powiedziała, że moje dziecko nie powinno zbliżać się do jej dzieci, bo je jeszcze czym zarazi. Ciekawe tylko niby czym!
Kiedy po cichu wchodziłam do domu, nieustannie słyszałam, jak krzyczy na moje dziecko za to, że dotykało zabawki jej dziesięcioletniej córki. Ciągle jej coś nie pasowało. Jeśli chodzi o mnie, to zawsze miałam trudną relację z mamą. Zawsze mnie obrażała, poniżała, a nawet biła, kiedy byłam mała. Na siostrę natomiast nigdy nie podniosła ręki. Mimo wszystko zawsze wybaczałam matcę, zwalając wszystko na karb jej ciężkiego charakteru i zbyt dużą emocjonalność. Teraz jednak mam własną rodzinę i sama jestem mamą. Uznałam, że nie zamierzam dłużej tego znosić i wyjechaliśmy stamtąd. Na odchodne od mamy usłyszałam, że jestem samolubna i obrażam się o głupoty.
Ale co, miałam znosić takie traktowanie? OK, całe życie byłam cierpliwa, ale nie pozwolę, żeby moja siostra krzywdziła moje dziecko. Kiedy wróciłam do domu, mama od razu zaczęła dzwonić, jak gdyby nic się nie stało. Zawsze tak było, ale tym razem zdecydowałam się nie odbierać i w ogóle urwać kontakt.
Nie wiem, czy dobrze robię, ale mam już tego po prostu dość. Jak matka może tak dzielić swoje dzieci na lepsze i gorsze, zarazem jedno dziecko kochając, a drugie niszcząc? Czuję się zraniona i urażona. Boli mnie, że moja siostra poniżała moje dziecko i nie doceniła tego, co dla niej zrobiłam. A ona gardzi nami i nas poniża mimo, że nie jesteśmy jakimiś brudasami czy żebrakami. Dlaczego więc tak robi?
A może powinnam im wybaczyć i udawać, że nic się nie stało? Już sama nie wiem.



