Marek dla kilku chwil szczęścia stracił wszystko, a gdy chciał to naprawić, było już za późno…

Marek dla kilku chwil szczęścia stracił wszystko, a gdy chciał to naprawić, było już za późno...

W naszym sąsiedztwie mieszkała wielodzietna rodzina, która wydawała się być bardzo zgrana i przyjazna. Wiktoria i Marek zawsze wspierali się nawzajem i wychowywali swoje dzieci w miłości i harmonii.

Pewnego dnia w firmie, w której pracował Marek, została zatrudniona nowa pracownica. To była młoda, zadbana i zgrabna dziewczyna, w dodatku sympatyczna, dlatego praktycznie od razu została przez wszystkich polubiona w firmie. Na Marku też zrobiła ogromne wrażenie i nawet sam nie wiedział, kiedy i jak, ale się w niej zakochał. Miło spędzało się mu czas w jej towarzystwie, jednocześnie mogąc oderwać się od rodzinnych trosk i problemów.

W końcu Marek uznał, że nie ma sensu tego przeciągać i podjął decyzję o porzuceniu Wiktorii. Miał zamiar zbudować swoją przyszłość z nową miłością. Wyprowadzając się, mężczyzna zabrał z mieszkania wszystko, co miało jakąkolwiek wartość. Wiktoria była tak bardzo zaskoczona tym cynicznym zachowaniem męża, że nawet nie zdołała wypowiedzieć słowa. Gdy wyszedł, cicho płakała, jednocześnie trzymając na rękach półroczną córkę.

Czas mijał. Pewnego wieczoru ktoś zadzwonił do drzwi. Gdy Wiktoria je otworzyła, na progu stał jakiś zaniedbany, umęczony życiem  mężczyzna. To był Marek.

Okazało się, że tamta dziewczyna okazywała mu miłość tak długo, jak on spełniał jej kaprysy. Gdy tylko skończyły się mu pieniądze, po prostu go porzuciła i znalazła sobie zastępstwo na jego miejsce.

Wiktoria zaprosiła go do środka. Kobieta wyglądała pięknie. Nie poddała się po odejściu mężczyzny, walczyła o dobro swoje i dzieci, a dzięki ich wsparciu wróciła do pracy, w której jakiś czas później awansowała. Po pewnym czasie w jej pobliżu pojawił się także mężczyzna, który był dla niej wsparciem i nigdy jej nie zawiódł. Był też uważany przez dzieci Wiktorii za tatę, bo troszczył się o nie w przeciwieństwie do biologicznego ojca.

Wiktoria odniosła sukces, ponieważ nie była sama, a jej własne dzieci okazały jej ogromne wsparcie.

Marek patrzył na to rodzinne szczęście i nie wiedział, co powiedzieć. Młodsze dzieci bawiły się w pokoju, nie zwracając na niego uwagi – w końcu nie było go, kiedy dorastały i teraz był dla nich obcym człowiekiem. Starsze dzieci z kolei w ogóle nie chciały wiedzieć ojca, pamiętając, co zrobił mamie.

Marek poczuł się tutaj zbędny. W ciszy wyszedł z mieszkania. Mężczyzna przez długi czas chodził po ulicach miasta, zastanawiając się nad swoim losem. Naprawdę chciał cofnąć czas, aby uniknąć popełnionych błędów, ale nie można było już niczego zmienić.

Jak to często bywa, że w pogoni za ulotnym szczęściem można stracić prawdziwą miłość. I zdając sobie z tego sprawę, nie zawsze można naprawić błędy z przeszłości.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

20 − trzy =

Marek dla kilku chwil szczęścia stracił wszystko, a gdy chciał to naprawić, było już za późno…