Mamy tylko jednego syna. Nie mamy żadnych dodatkowych pieniędzy, kupiliśmy obrączki dla Młodej Pary i zapłaciliśmy połowę za restaurację, a potem pewnego dnia syn wrócił do domu zdenerwowany

Nasz syn ma 21 lat. Studiuje na drugim roku studiów zaocznych. Rozumiecie, że studiowanie nie jest tanie. Niedawno przyprowadził na spotkanie z nami swoją narzeczoną. Okazało się, że dziewczyna spodziewa się dziecka, a młodzi ludzie przyszli skonsultować się z nami, co robić dalej. Dziewczyna ma zaledwie 18 lat, ale ogólnie ją polubiliśmy – jest skromna, spokojna.

Postanowiliśmy wesprzeć młodzież. W końcu dziewczyna urodzi naszego wnuka. Co prawda nie planowaliśmy tak wcześnie zostać dziadkami, ale co zrobić. Jedno, co mnie uszczęśliwiło, to fakt, że syn nie migał się od odpowiedzialności – byłam zadowolona, że wychowaliśmy go prawidłowo. Młodzi postanowili zorganizować coś w rodzaju spotkania przyszłych teściów, aby spotkać się razem, także z rodzicami panny młodej i omówić dalsze działania.

Przyszliśmy o wyznaczonej godzinie. Przywitaliśmy się miło. Podarowaliśmy im ciasto, a oni nam ser i kiełbasę. Siedzieliśmy i dyskutowaliśmy. Młodzi ludzie chcą ślubu. Mała uroczystość, ale jednak będą to wydatki.

Mamy tylko jednego syna. Odłożonych pieniędzy nie mamy, ale jeśli podejmiemy jakąś dorywczą pracę i zaoszczędzimy, to damy radę, dlatego zdecydowaliśmy wspólnie, że będzie skromnie, ale nie gorzej niż u innych. Postanowiliśmy zapłacić za wszystko na pół, zgodnie z tradycją. Kupiliśmy obrączki dla nowożeńców i zapłaciliśmy połowę za restaurację. Wesele jest już zaplanowane.

Ale oto pewnego dnia mój syn wraca do domu zdenerwowany, więc pytam: „Co się stało? Pokłóciliście się czy co?”. Okazuje się, że rodzice dziewczyny uznali, że wszystko jest bardzo drogie i nie będą wydawać takich pieniędzy. Powiedzieli synowi: „Jesteś mężczyzną, zapłać za wszystko sam. Część pieniędzy oczywiście zwrócimy, ale nie teraz. Teraz nie mamy pieniędzy. Niech twoi rodzice zrobią nam niejako pożyczkę, a my ją spłacimy, jak tylko będziemy mogli”.

Jestem zszokowana. Wszystko już kupujemy, restauracja jest opłacana, goście są zapraszani. Nawiasem mówiąc, z ich strony gości jest dwa razy więcej. Zadzwoniłam do przyszłych krewnych, a oni mówią: „nie wiedzieliśmy, że to wszystko jest takie drogie, nie spodziewaliśmy się tego, mamy niespodziewane wydatki, zwrócimy pieniądze później. Nie możemy odwołać gości, bo będą urażeni.”

Co robić? Odwoływać wszystko? Szkoda syna i jego wybranki, bo już obiecaliśmy im, że będzie uroczystość, a restauracja nie zwróci całej kwoty, poza tym nasi bliscy też będą obrażeni. Jesteśmy w całkowitej rozpaczy i bezradności.

Jeśli teraz tak się zachowali, co będzie dalej? Odwołać wesele, czy wierzyć, że naprawdę zwrócą pieniądze? Córce nawet nie kupili sukni. Biedna dziewczyna kręci się wokół mnie i wpatruje we mnie, najwyraźniej mając nadzieję, że jej kupimy sukienkę. Żeby spłacić drugą część, będziemy musieli wziąć pożyczkę lub pożyczyć od ludzi, więc jeśli kupimy jeszcze suknię pannie młodej, to już w ogóle będziemy zrujnowani. Co robić?

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

cztery + 13 =

Mamy tylko jednego syna. Nie mamy żadnych dodatkowych pieniędzy, kupiliśmy obrączki dla Młodej Pary i zapłaciliśmy połowę za restaurację, a potem pewnego dnia syn wrócił do domu zdenerwowany