Mam trzy piękne córki, które bardzo kocham, ale jestem już zmęczona wypełnianiem moich obowiązków rodzicielskich, ponieważ spędzam cały swój czas na opiece nad nimi. Mój mąż pracuje, a moja siostra i mama pomagają mi w domu. Zabierają dziewczynki na spacer, często zapraszają do siebie w gości i opiekują się nimi u nas w domu, kiedy je o to poproszę. Przez to, że cały swój czas poświęcam rodzinie, straciłam wszystkich znajomych, a przez ostatnie siedem lat nigdzie nie pracowałam. Czekam, aż dzieci dorosną i się usamodzielnią.
Teraz marzę o powrocie do szkoły i do pracy, żeby w końcu zadbać o siebie i zrobić porządek. Chcę też zapisać się na siłownię, schudnąć i odwiedzić kosmetyczkę. Jednak mój mąż nie uspokoi się, dopóki nie będziemy mieli chłopca. Wiem, jak bardzo marzy o synu, który będzie podzielał jego zainteresowania i dotrzymywał mu towarzystwa w sporcie, wędrówkach i wędkowaniu. Córki są dalekie od tego, co kocha ich ojciec. Dla nich najważniejsze są ładne stroje i lalki. Boję się znowu urodzić. A jeśli i tym razem będzie dziewczynka? Wtedy będę musiała rodzić po raz piąty. Mój mąż ma obsesję na punkcie syna.
Już się boję, że jeśli się nie zgodzę, to będzie próbował spłodzić potomka na boku i odejdzie do innej kobiety. Nie chcę też wychowywać czwórki dzieci i to w najlepszym wypadku. Rodzice mojego męża też chcą wnuka, chociaż nie pomagają mi z dziećmi. Bardzo rzadko widują swoje wnuczki i prawie się z nimi nie kontaktują. Moja mama i tata są całkowicie po mojej stronie. Namawiają mnie, żebym nie ulegała mężowi i mówią, że jak będę miała syna, to on szybko się nim „znudzi”, a dziecko znowu zostanie ze mną. Muszę potajemnie brać pigułki, żeby nie ryzykować kolejnej ciąży, a żeby mąż się nie zorientował, że nie chcę już kolejnego dziecka.



