Mamo, dziękuję i… nie wracaj! Nie chcę Cię znać!

Pamięta, jak w 1998 roku, kiedy byłam uczennicą 6-ej klasy szkoły podstawowej nayczycielka zadała nam napisanie eseju. Powiedziała, abyśmy z okazji zbliżającego się dnia matki tekst o swoich matkach – wszystko, co się nam z nimi kojarzy, za co im dziękujemy oraz jakie cechy u nich uważamy za najpiękniejsze.

Ja napisałam wszystko tak, jak było, nie zamierzałam kłamać tylko pod jakieś szkolne zadanie. Napisałam, że nie mam matki i tak naprawdę nie chcę jej już mieć. Nie widziałam w niej żadnych dobrych cech, a przynajmniej nie pamiętałam, być może wszystkie uśpił alkohol, pod wpływem którego zawsze była. Zresztą, mnie i ojca zamieniła na wódkę – wolała się upijać do nieprzytomności, niż iść na terapię i odwyk, dzięki czemu mogłaby uratować rodzinę. W eseju podziękowałam swojej matce za to, że mnie urodziła, bo za nic więcej nie mogłam, nic więcej dla mnie nie zrobiła. Życzyłam jej także tego, by trzymała się już do końca życia z dala od nas i nie próbowała nigdy nawet wracać, bo nie ma dla niej miejsca w domu. Nie udało mi się napisać obszernego eseju, jaki chciała nauczycielka, ale wiedziałam, że zawarłam w nim wszystko, co chciałam, czyli całą prawdę.

Za ten esej dostałam dwie oceny: 2 i 5. Dwójkę otrzymałam za treść, a piątkę za umiejętność składnego pisania. Ojciec po tym został wezwany do szkoły. Oczywiście tata, musząc utrzymać naszą dwójkę ciężko pracował w fabryce i musiał prosić, aby z dnia na dzień mógł przyjść na rozmowę z nauczycielką. Ta dała mu esej do przeczytania, a ojciec powiedział, że nie zgadza się z tą pierwszą oceną i on dałby mi piątkę, bo jest tutaj sama prawda. Nauczycielka się oburzyła i ojciec trafił aż do dyrektorki. Dyrektorka jednak szybko zamknęła konflikt i uznała, że nie ma o co robić afery, najwidoczniej napisałam wszystko zgodnie z własnym sumieniem, tym bardziej, jeśli mój własny ojciec mnie w tym poparł. Ta sytuacja jeszcze bardziej tylko pokazała mi, że zawsze mogę polegać na tacie, który zrobi wszystko, aby mnie obronić tym bardziej w sytuacji, kiedy ukrano mnie za prawdę. Nauczycielka chciała eseju, w którym miałabym wychwalać swoją matkę, ale ona na to nie zasłużyła i tata dobrze o tym wie. Nie można kolorować i upiększać rzeczywistości nawet jeśli sprawa tyczy się rodziców.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

17 − 3 =

Mamo, dziękuję i… nie wracaj! Nie chcę Cię znać!