Jestem w ostatniej klasie liceum i tata coraz częściej porusza kwestię mojego przyszłego zawodu. Bardzo długo nad tym myślałem i zdecydowałem, że chcę zostać choreografem tanecznym. Pasjonuję się tańcem, robię to od lat i naprawdę, to wymarzone zajęcie dla kogoś takiego jak ja.
– To nie jest porządny zawód, szczególnie dla faceta. To może być Twoje hobby, po godzinach pracy możesz sobie robić, co chcesz, ale musisz się wziąć za porządną pracę, a nie coś takiego – powiedział mi tata. – Ja już za Ciebie zdecydowałem – będziesz prawnikiem.
– Nie chcę być prawnikiem, chcę tańczyć – odpowiedziałam.
– Dobra, przestań już, bo nie chce tego słuchać. Ja już powiedziałem i koniec, zostaniesz prawnikiem – powiedział tata i już nie poruszaliśmy tego tematu.
Następnego dnia poprosiłem mamę, aby mnie poparła i wstawiła się za mną. Wiedziałem, że jej ojciec prędzej posłucha, niż mnie.
– Dobrze synu, poprę Twój wybór – powiedziała mama, obejmując mnie.
– Dziękuję, nawet nie wiesz, jak bardzo jest to dla mnie ważne – odpowiedziałem.
Podczas kolacji znów zacząłem temat przyszłego zawodu i stałem przy swoim. Tata jak ostatnio dał mi znów do zrozumienia, że to nie zawód, a bzdura. Zwróciłem się do mamy, mając nadzieję, że mnie poprze, ale ona powiedziała:
– Andrzej, tata ma rację, musisz iść na studia prawnicze, a na taniec zawsze będziesz miał po pracy.
– Właśnie, posłuchaj, co mama mówi – podchwycił zadowolony tata.
– Mamo, przecież obiecałaś, że mnie wesprzesz – powiedziałem.
– Nic Ci nie obiecałam – zaskoczyła mnie mama – Kiedy niby?
Byłem totalne rozczarowany. Mama obiecała, że mnie wesprze, a ostatecznie mnie zdradziła.
