Mam dość niańczenia mojego męża, który nie potrafi nawet odgrzać sobie buty tak, żeby jej nie przypalić. Myślałam, że biorę ślub z facetem, a nie dzieckiem

Mam dość niańczenia mojego męża, który nie potrafi nawet odgrzać sobie buty tak, żeby jej nie przypalić. Myślałam, że biorę ślub z facetem, a nie dzieckiem

Wydaje mi się, że w każdym związku zdarzają się kłótnie i to normalna część życia w parze. Niestety, jeżeli pojawiają się one niezwykle często może być to znak, że związek zmierza ku końcowi. Wraz z przybieraniem tych kłótni na częstotliwości w partnerze zaczyna nam przeszkadza wszystko, nawet jakieś drobiazgi. Tak właśnie było u mnie i wcześniej nie zauważałam wad mojego męża, ale teraz widzę ich coraz więcej.

Z Bartkiem jesteśmy małżeństwem od półtorej roku. Szczerze mówiąc nie wiem, po co brałam ten ślub – szczególnie jakoś go nie kochałam, ale bardzo nalegał na małżeństwo, ja jestem już przed 30-stką więc uznałam, że być może już nie spotkam nikogo, kto będzie chciał ze mną być, a nie chciałam być do końca życia sama. Nie wyprawialiśmy wesela tylko spotkaliśmy się z najbliższymi w restauracji i wspólnie zjedliśmy obiad. Mimo wszystko zawsze uważałam Bartka za dojrzałego, troskliwego i dobrze zorganizowanego faceta, który potrafi poradzić sobie w życiu i zadbać o samego siebie. Myślałam, że będzie mnie wspierał i sam się rozwijał, ale niestety, mocno się pomyliłam.

Bartek przez pierwsze kilka miesięcy udawał dobrego męża. Pomagał mi we wszystkim, dbał o porządek w domu, ale potem wszystko zaczął zaniedbywać, nawet siebie. Ostatnio mój mąż mniej pracuje niż ja, bo ja mam duży projekt w pracy i często zostaję po godzinach, więc ustaliliśmy, że to on będzie gotował obiady. Niestety, ostatnio jest tak leniwy, że nic nie robi w domu i nie gotuje też oczywiście obiadów, bo on jest zmęczony, a poza tym to są kobiece obowiązki, jak się wyraził. Przez to wszystko ja muszę robić w domu mimo, że po pracy padam na twarz. Czuję się bardziej jak niańka dla mojego męża, a nie jak pełnoprawna partnerka. Powoli jednak zaczynam mieć tego dość.

Ja potrzebuję mężczyzny, który mnie wesprze, a nie takiego, który żonę traktuje jak kucharkę i sprzątaczkę. Nie potrzebuję faceta, który zachowuje się jak Pan świata, a w rzeczywistości jest zwykłym leniem. Jeśli wymagacie dużo od kobiety, to najpierw wymagajcie też od siebie!

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

pięć × trzy =

Mam dość niańczenia mojego męża, który nie potrafi nawet odgrzać sobie buty tak, żeby jej nie przypalić. Myślałam, że biorę ślub z facetem, a nie dzieckiem