Krewni nie wiedzieli, jaką skrywam przed nimi tajemnicę. Wszystko zaczęło się sypać po narodzinach dzieci…

Moja sytuacja może wydawać się głupia lub wyolbrzymiona, jednak dla mnie to ważna i jednocześnie bolesna kwestia. Mam 35 lat, z czego od 25 lat jestem brunetką. Mój naturalny kolor włosów to blond z rudawymi odcieniami. Jako dziecko byłam bardziej rudowłosa, jednak gdy podrosłam, mój kolor na szczęście się zmieniło.

W głębi duszy i tak od zawsze marzyłam o tym, by być brunetką. Jako nastolatka farbowałam włosy na czarno i nie żałuję. Były piękne i błyszczące, odbijały światło jak tafla wody. Nikt nawet się nie domyślał, że to nie nie jest mój naturalny kolor włosów, bo po prostu tak bardzo do mnie pasowało. Dla mnie wszystko było super i wszystko mi odpowiadało.

Wzięłam ślub. Oczywiście mąż jest świadomy wszelkich przemian, które zaszły z mojej inicjatywy w moim wyglądzie, zresztą nie da się niczego ukryć. Nie ma też z tym problemu, mówi: „noś co chcesz, wyglądaj jak chcesz”. Kiedy pojawiły się dzieci, wtedy dopiero się zaczęło. Zarówno córka, jak i syn mają rude włosy.

Każdy, dosłownie każdy znajomy czy krewny pyta mnie: „A po kim dzieci mają takie marchewkowe włosy?”. Na początku kłamałam: „po moim mężu”. Jest blondynem, więc od blondu bliżej do rudego.

Potem jednak znudziło mi się kłamanie i zaczęłam mówić, że to po mnie, a ja po prostu od lat farbuję włosy. Wtedy zawsze następuje klasyczne pytanie: „A po co to robisz?”. Cóż mogę powiedzieć?

Nie lubię swojego naturalnego koloru włosów, więc co mam zrobić?

Krótko mówiąc: jestem tym zmęczona. Może ktoś mi powie, jak sprawić, żeby skończyły się te głupie pytania i nikt mnie już nie pytał o to, czemu farbuję włosy? Wiem, że to głupie, ale bardzo mnie to męczy…

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

14 + 1 =

Krewni nie wiedzieli, jaką skrywam przed nimi tajemnicę. Wszystko zaczęło się sypać po narodzinach dzieci…