Kiedy znajoma powiedziała, że wychodzi za rozwodnika, w dodatku o 19 lat starszego od niej, byłam zszokowana jej decyzją. Zapytałam ją nawet nieco zirytowana: „Po co Ci taki facet?”. Wtedy bardzo się na mnie obraziła i odpowiedziała, że po prostu go nie znam, dlatego tak mówię, a on nawet nie wygląda na swój wiek. Poza tym po prostu bardzo go kocha. Ja jednak nie potrafiłam zrozumieć, co dwudziestosześcioletnia dziewczyna może robić z mężczyzną, który jest prawie w tym samym wieku co jej ojciec!
Urodziło im się dziecko, synek, wzięli też ślub. Koleżanka poprosiła mnie, abym była matką chrzestną jej synka. W końcu wtedy miałam też okazję poznać jej męża. Nie wyglądał jak świeżo upieczony, szczęśliwy ojciec, a jak zmęczony życiem mężczyzna, którego można było prędzej wziąć za za dziadka chłopca, a nie za tatę. Znajoma również nie wyglądała na zadowoloną, była zmęczona i jakaś rozdrażniona. Później odkryłam przyczynę takiego jej zachowania.
Dziecko zostało zabrane z domu dziecka i 18 lat później, wyrzucone za drzwi.
Okazało się, że facet powiedział Klarze, że ma mieszkanie, dobre stanowisko w międzynarodowej firmie i pieniądze. W tym czasie rozwodził się z byłą żoną i walczył o swoją część majątku. Okazało się, że jednak kłamał i jedyne, co miał, to kawalerkę, w której mieszkała była żona z dziećmi. Przez to z Klarą i nowonarodzonym dzieckiem musieli zamieszkać na wynajmie, co nie było komfortowe. Po ślubie wyszło także na jaw, że kłamał co do pracy i był zwykłym, szeregowym pracownikiem w małej firmie. Z jego pensji ledwo im starcza na życie.
Klara przeprosiła mnie i przyznała mi rację. Żałuje, że wzięła ślub i że zastanawia się nad rozwodem, ale póki co wie, że sama sobie nie poradzi i dlatego nie podjęła tego ostatecznego kroku.



