Kochałem pewną kobietę, dlatego jej zaufałem, a potem przez nią trafiłem do więzienia. Skończyłem jak ostatni frajer!

Kochałem pewną kobietę, dlatego jej zaufałem, a potem przez nią trafiłem do więzienia. Skończyłem jak ostatni frajer!

W 2002 roku przeprowadziłem się ze wsi do Krakowa, gdzie zacząłem studiować elektromechanikę. Dostałem miejsce w akademiku i szybko znalazłem jakąś pracę na pół etatu, żeby samemu móc się utrzymać.

Byłem wtedy jeszcze trochę zagubiony, całkiem młody więc wiara w to, że znalazłem się w lepszym miejscu i mam szansę na sukces sprawiły, że nie dostrzegałem trudnej i brutalnej rzeczywistości.

Poznałem wtedy też Annę – piękną dziewczynę, również studentkę. Była niezwykle piękna i wydawało się, że to mądra, przyzwoita dziewczyna.

Zaczęliśmy się spotykać. Robiłem jej drobne, ale miłe romantyczne niespodzianki i naprawdę starałem się tak bardzo, jak tylko mogłem. Niestety, później jeden dzień wszystko zepsuł i zrujnował całe moje życie. A wszystko było dokładnie tak:

Spacerowaliśmy po miejskim parku – ot, zwykłe miejsce jakich wiele w tym mieście. Szliśmy pod rękę, ona dodatkowo z kwiatami, które wcześniej jej podarowałem. Uśmiechaliśmy się, rozmawialiśmy ze sobą i cieszyliśmy się swoją obecnością. Nagle naprzeciw nas zaczęło iść pięcioro facetów, którzy mieli bardzo bandycki wygląd.

Przywódca tej bandyckiej paczki zaczął mnie prowokować. Twierdził, że spotyka się z Anią od 2 lat i jest jego „laską”, a to, że próbuję mu ją odebrać wymaga odpowiedniej kary. Dodał, że wykupić się może gotówką, a jeśli nie, to mocno tego pożałuję. Anna była albo tak bardzo zaskoczona, że nie wydobyła z siebie ani słowa, albo to była prawda. Stała bezczynnie i tylko milczała.

Nie jestem jakimś drobnym facetem, tylko silnym i wysokim. Oczywiście nie jestem jakimś bokserem, ale tchórzem też nie. W kieszeni miałem też gaz pieprzowy, bo ojciec zawsze mi mówił, że lepiej go nosić na wszelki wypadek ze sobą i jak widać, miał rację.

Udawałem, że szukam portfela, aż niespodziewanie uderzyłem go w twarzy i chciałem użyć gazu pieprzowego, ale nie zdążyłem – jego kompanii mnie dorwali. Potem główny prowodyr nagle chwycił butelkę ze śmietnika, rozbił ją, zrobił „tulipana” i zaczął mi nim grozić.

Wtedy zaczęła się cała „zabawa”. Akurat sąsiadnią alejką przechodził patrol policji, której banda nie zauważyła, a który przybiegł i zamiast rozprawić się z tymi chłystkami uznali, że… to ja byłem napastnikiem! Rozumiecie? Uznali, że jeden chłopak zaatakował pięcioro facetów! Zabrali mnie na komisariat mimo moich tłumaczeń.

Do głównego prowodyra przyjechała karetka, bo mocno krwawił z ucha. Oczywiście podtrzymał przypuszczenia policji. Pozostali członkowie gangu ale także Ania zeznawali przeciwko mnie.

Ania ogólnie stwierdziła, że ona i Irek (tak nazywał się przywódca tej bandy) są razem, że się kochają, a ja jestem jakimś jej nienormalnym byłym, który z zazdrości zaatakował jej aktualnego ukochanego. Wtedy wszystko zrozumiałem – nie mam szans na to, by wyjść z tego bez szwanku.

3 miesiące spędziłem w areszcie, a potem rok w więzieniu za pobicie powodujące uszczerbek na zdrowiu. Odsiedziałem cały wyrok i mimo tego, że dobrze się sprawowałem, nie wypuszczono mnie wcześniej.

Było mi naprawdę ciężko. Siedziałem z okropnymi oprychami, przestępcami najgorszej kategorii, którzy traktowali mnie jak popychadło. Według władz więzienia byłem winien, więc z ich strony też nie mogłem spotkać się ze zrozumieniem i traktowali mnie jak zwykłego śmiecia.

Po wyjściu z zakładu karnego musiałem znaleźć jakąś pracę, jakąkolwiek. Przez ten nagły wyrok wyrzucili mnie ze studiów, więc nie miałem żadnych kwalifikacji. Rozpocząłem pracę jako pomoc na budowie, która była naprawdę ciężka, ale dzięki niej naprawdę wiele się nauczyłem i po kilku latach otworzyłem swoją firmę budowlaną.

Wyszedłem na prosto, ale chyba już nigdy nie zaufam kobiecie po tym, co mnie spotkało. Przez miłość skończyłem jak ostatni frajer.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

dwadzieścia + 8 =

Kochałem pewną kobietę, dlatego jej zaufałem, a potem przez nią trafiłem do więzienia. Skończyłem jak ostatni frajer!