Pracuję w mieszanym zespole. Nasze biuro to otwarta przestrzeń, więc wszystko i wszyscy są na wyciągnięcie ręki.
Przez to wszystko udało mi się podsłuchać całą masę historii. Cóż, nawet jeśli człowiek chciałby niczego nie podsłuchać, to jest to ciężkie do wykonania, bo wszystko po prostu słychać. Zwykle to dziewczyny, które siedzą niedaleko mnie, dzielą się swoimi historiami, oczywiście wyłącznie w godzinach pracy. Najwidoczniej nigdy nie mogą wytrzymać do pory lunchu, kiedy to mogłyby o wszystkim porozmawiać na spokojnie. Słuchając tego, co mówią, można wyciągnąć jeden wniosek: jeśli coś nie wychodzi w związkach, to kobiety zawsze obwiniają o to mężczyzn.
Dwukrotnie już usłyszałem, że kobiety usprawiedliwiają zdradzanie swoich mężów lub chłopaków, znajdując mnóstwo wymówek o różnym stopniu głupoty. Zwykle powtarzają, że mężczyzna nie dba o nie wystarczająco, nie okazuje już takiej samej uwagi, więc są wręcz zmuszone do tego, by dopuścić się zdrady. Kiedy jednak to facet zdradzi, to nagle podobne argumenty, które w takiej samej sytuacji stanowią usprawiedliwienie dla kobiet, mężczyzn już nie obejmują. Cudowna logika!
Czy da się zbudować normalną relację z kobietą, która ma już dzieci?
Każda kobieta, którą znam (nawet te, które przekroczyły już pięćdziesiątkę) uważają się za poważne, ale często zachowują się, jakby były głupimi dziewczynami. Czy to jakaś moda, czy może po prostu jest im łatwiej żyć? Oczekują, że wszyscy będą robić wszystko za nie robić i wciąż uważają, że męska pomoc jest im niezbędna. Jakież to wygodne, ale też przy okazji bardzo bezczelne.
Jestem facetem, więc ciągle kobiety z zespołu wyżywają się na mnie. Uważają chyba, że każdy facet jest taki sam, więc mogą się do mnie odnosić jak do śmiecia. Czują się też znacznie lepsze. Krytykują nawet to, co jem na lunch i uważają, że same wiedzą lepiej, co powinienem jeść. Wciąż wyskakują ze swoimi komentarzami, o które nikt ich nie prosił, a na pewno nie ja. Tylko one to potrafią, bo jakoś inny kolega z pracy nigdy nie podszedł do mnie i nie zaczął mnie pouczać mówiąc, że powinienem inaczej jeść, ubierać się czy w ogóle żyć.
Wtrącanie się w czyjeś życie jest złe tak jak i plotkowanie oraz mówienie nieprzyjemnych rzeczy drugiej osobie. Niech każdy żyje tak, jak chce, a zbędne komentarze lepiej zatrzymać dla siebie.



