Joanna celowo zostawała w pracy do późna i nie chciała wracać do domu. Podejmowała się każdego zadania w biurze, nawet jeśli nie otrzymywała za to wynagrodzenia. Mogła pomagać kolegom, sprawdzać swoje raporty, które i tak były doskonałe. Jeśli w biurze nie było już żadnej pracy do wykonania, Joanna wychodziła na długi spacer po parku, dopóki nie zrobiło się ciemno. Bała się wracać do domu i wcale tego nie chciała. Przecież w domu czekał na nią mąż i syn. To zwykle radość dla kobiet, ale nie dla Joanny. Jej życie zamieniło się w prawdziwe piekło, z którego nie mogła uciec.
Mąż kobiety, nie ma dla niej żadnego szacunku i traktuje ją jak służącą: „Idź pozmywać naczynia, ugotuj mi obiad i nie przejmuj się tym, że jesteś zmęczona w pracy. Nie umyłaś dobrze podłóg, idź i umyj je jeszcze raz”. Syn od małego obserwował, jak ojciec rozmawia z matką i myślał, że tak należy postępować. Zaczął też nie szanować swojej matki i pouczać ją. A jeśli matka nie słuchała, zaczynał krzyczeć i próbował ją skrzywdzić. Była to kopia, jego ojca. Chłopiec ma już 10 lat i nie zamierza w żaden sposób pomóc matce, nawet nie sprząta swoich zabawek.
Joanna zaczęła już myśleć o odejściu od męża i reedukacji dziecka, zanim będzie za późno, ale nie może… W jej rodzinie, nie ma zwyczaju angażowania się w rozwód. Nawet jej babcia mieszkała z dziadkiem, który dużo pił, a potem bił babcię. Ale ona to znosiła, bo rozwód to hańba. W dzisiejszych czasach, rozwód może być postrzegany jako rodzaj słabości. Boi się, że rodzina pomyśli, że nie zdołała zbudować silnej rodziny i gdy tylko zaczęły się problemy, uciekła od nich. Uznała, że nie pozostaje więc nic innego, jak dalej żyć i wytrzymać.

