Jak nakłonić synową do tego, by dotrzymała dane słowo? Obiecała, że przekaże mi mieszkanie, a teraz udaje niewiniątko.
Dzieci wychowywałam samotnie, wcześnie owdowiałam, więc resztę życia poświęciłam dzieciom, starając się dać im wszystko i im niczego nie odmawiając. Mam ich dwoje: córkę Paulinę i syna Andrzeja, Mieszkali w dwupokojowym mieszkaniu należącym do teściowej, ale po śmierci nieruchomość nie trafiła do nich czy do dzieciaków, a do córki teściowej. Po tej sytuacji synowa poprosiła mnie o to, abym oddała im moje mieszkanie, chociaż wiedziała, że nie miałam dokąd się przenieść a na wynajem mnie nie stać, bo mam skromną emeryturę.
Zwróciłam się do syna z prośbą o wybicie synowej tego pomysłu z głowy tym bardziej, że oboje nie mogą narzekać na finanse, żyje im się dobrze. Wtedy synowa zaproponowała, że najlepiej będzie pójść na układ – w zamian za to, że przepiszę na nich mieszkanie, ona będzie się mną opiekować n starość i aż do śmierci.
Andrzej z synową mieszkali w tym samym mieście, co ja, a synowa ma mieszkanie i to w dodatku trzypokojowe, tyle, że w innym województwie. Oni jednak nie chcieli tam mieszkać i zaproponowali, że ja z Pauliną możemy zamieszkać w tym lokum, a oni przeniosą się do naszego. Zgodziłam się na te warunki. Mieszkamy tu już pół roku, ale mojej synowej nie spieszy się z formalnościami. Myślałam, że czekają na urlop, żeby mogli przyjechać i wszystko załatwić, ale po co z tym czekać? Oczekuję formalnej zamiany mieszkaniami i spisanie tego, co obiecała synowa, ale póki co unika rozmowy na te pytania.
Zapytałam bez ogródek synową, czy nie czas już dokończyć papierkową robotę, ale ona udawała głupią i pytała, o czym ja w ogóle mówię. Według niej formalności są niepotrzebne, bo przecież pozwoliła mi tutaj mieszkać jako rodzinie, a z rodziną nie trzeba niczego formalnie potwierdzać. Syn w dodatku się z nią zgadza i ją w tym wspiera. Obiecali zapewnić mi mieszkanie, więc trzeba spełnić ten warunek, a jak nie chcą, to trzeba było od razu powiedzieć, że kombinują. Mój własny syn postanowił mi jednak zarzucić, że próbuję wyłudzić od nich większe mieszkanie i pewnie oddać je później córce. Szkoda tylko, że to mieszkanie jest w gorszym stanie od mojego i znajduje się w dodatku w Krośnie, gdzie nic się nie dzieje i niczego nie ma.
Czuję, że nie mają wobec mnie żadnego szacunku i już wiem, że nie będę mogła w przyszłości liczyć na ich pomoc.



