Kiedy mój mąż wyjechał w kolejną podróż służbową, zaczęłam wiosenne porządki. Poszłam do gabinetu męża i postanowiłam dobrze wytrzeć jego biurko, a ponieważ było tam mnóstwo rzeczy, musiałam najpierw wszystko zdjąć z blatu, łącznie z masywną lampą stołową. Kiedy przesunęłam ją na krawędź, coś brzęknęło spadając o podłogę. Pochyliłam się i zobaczyłam, że to obrączka mojego męża.
Kiedy odprowadzałam męża w podróż służbową, nawet nie zwracałam uwagi, czy wyszedł z obrączką na palcu, czy bez niej. W ogóle wcześniej nie miałam żadnych podstaw, aby podejrzewać męża o zdradę, kiedy jest w swoich służbowych podróżach samotnie.
To odkrycie zbudowało w mojej głowie logiczny łańcuch, który dodał mi jeszcze więcej wątpliwości. Faktem jest, że mąż udał się w podróż służbową do tego samego miasta, w którym mieszkała jego pierwsza żona. Pracował w agencji nieruchomości i podróżowanie było dla nich codziennością, ale w ciągu ostatnich sześciu miesięcy mój mąż już po raz trzeci zawierał transakcje na rynku nieruchomości w tym mieście, a zazwyczaj jego podróże odbywały się do różnych miast w całej Polsce.
Wnuczek chciał kupić dla babci leki, ale nie miał piniędzy. Co zrobił aptekarz?
Ponadto przed wyjazdem służbowym ktoś do niego dzwonił kilka razy, a mąż po szybkim zerknięciu na ekran telefonu od razu odrzucał to połączenie twierdząc, że nie ma nikogo gorszego od natrętnych klientów. Nie zagłębiałam się wtedy w jego słowa, ale kiedy znalazłam pierścionek pomyślałam, że przecież zawsze odpowiadał wszystkim klientom i zwykle cierpliwie wysłuchiwał tego, co mieli mu do powiedzenia. A wtedy nagle miał tego dość, kto by pomyślał! Było więc o czym myśleć…
Mój mąż utrzymywał relacje ze swoją byłą żoną, ale jak sam twierdził, były one czysto przyjacielskie, czasami pomagał jej finansowo i nie ukrywał tego przede mną. Spokojnie to przyjęłam, bo rozstali się w spokoju i przez to, że jego żona pracowała jako stewardessa i ciągle nie było jej w domu. Po rozwodzie ich córka została z moim mężem, to cudowna dziewczynka. Teraz Lidka ma już czternaście lat, a ja poznałam ją, gdy miała zaledwie siedem lat i przez ten czas bardzo się zaprzyjaźniłyśmy, nazywa mnie „mamą” i wie, że zawsze może na mnie liczyć. Też ją uważam za córkę, tym bardziej, że nie mogę mieć własnych dzieci, więc to na nią przelewam całą miłość i troskę.
Póki co nie mam zamiaru sprawdzać i wyjaśniać całej sprawy, tylko po prostu odłożyłam obrączkę na miejsce, ale po powrocie męża z podróży służbowej oczywiście będę obserwować, kiedy go zakłada, a kiedy zdejmuje…



