Mówi się, że rodzice są mądrzy i sprawiedliwie podejmują wszystkie decyzje. Niestety, ja znalazłem się w dosyć nieprzyjemnej sytuacji i to przez decyzję, którą podjęła moja matka. Mam brata Roberta, który ma cudowną żonę. Razem zajmują wynajmowaną kawalerkę. Robert pracuje zdalnie, jego teść choruje, więc zawsze z żoną muszą być blisko niego i gotowi, by pomóc. Jego żona również pracuje, ale niestety tylko na pół etatu, przez co są w dosyć kiepskiej sytuacji materialnej. Czasami pomagam im jak tylko mogę – daję jedzenie, chemię do sprzątania, jednak nie robię tego często, bo sam nie mam jakoś mnóstwo pieniędzy. Ich dzieci są bardzo dobrze wychowane i nie marzą jak inni ich rówieśnicy o drogich elektronicznych gadżetach, ale o nowych książkach czy o nowych butach. Cieszą się każdą drobnostką i najmniejszym przedmiotem, który mają.
Z jakiegoś powodu moja matka postanowiła przepisać cały swój majątek na mnie. Ja posiadam już trzypokojowe mieszkanie w samym centrum miasta, prowadzę z żoną dobrze prosperującą firmę i naprawdę niczego nam nie brakuje. Biznes kwitnie i za rok, może dwa, planujemy wybudować dom. Co roku wyjeżdżamy za granicę na wakacje i dzięki wspólnej pracy mamy już wszystko, co jest nam potrzebne do szczęścia. Nasza matka ma dwupokojowe mieszkanie, które kupli razem za młodu z ojcem. Mojemu bratu bardzo by się przydało, bo teraz gnieżdżą się na niespełna trzydziestu metrach kwadratowych. Matkę jednak nie bardzo to przejmuje i ostatnio powiedziała mi, że wszystko przepisała na mnie – mieszkanie, garaż oraz ogródek działkowy na obrzeżach miasta.
Gdy zobaczyłam, czym synowa karmi mojego syna, zrozumiałam, że muszę coś z tym zrobić!
– A co z bratem? Przecież to niesprawiedliwe… – powiedziałem jej.
Matka odpowiedziała:
– Tak zdecydowałam, taka jest moja wola i nie zadawaj więcej pytań na ten temat. Kiedy już mnie nie będzie na świecie, to sam powiedz o tym bratu, bo ja nie zamierzam wysłuchiwać pretensji.
Nie jestem zachwycony tą całą sytuacją. Z bratem nie mamy jakiś zbyt ciepłych relacji, więc kiedy dowie się, że jestem jedynym spadkobiercą majątku po matce, to tym bardziej stosunki między nami się pogorszą i nie wybaczy ani matce, ani mnie.
Nie umiem wpłynąć na decyzję matki, ale zapewne brat o wszystko obarczy winą tylko mnie, jestem tego pewien.
Co powinienem zrobić, póki matka jeszcze żyje? Jak przemówić jej do rozsądku? Naprawdę nie potrzebuję wrogów, na dodatek takich w rodzinie.



