Moi dziadkowie bardzo intensywnie pracowali nad tym, by stworzyć wielką rodzinę, przez co nawet ja sam nie jestem w stanie policzyć, ilu mam kuzynów. To ogromna liczba i czasami nawet nie pamiętam imion ich wszystkich, już nie mówiąc o tym, że tę część rodziny widuję niezwykle rzadko.
Mimo tak licznej rodziny, nie mam prawie z nikim kontaktu. Regularny kontakt utrzymuję tylko z rodzicami i moją siostrą, czyli z najbliższymi. Mimo tego od czasu do czasu odzywają się do mnie niespodziewanie dalecy krewni, ale oczywiście, nie po to, aby dowiedzieć się, co u mnie. Bywało tak, że kuzyn, którego nie widziałem już od 12 lat pojawił się u moich drzwi z prośbą o pożyczkę. Jeszcze pół biedy byłoby, gdyby to była mała suma, ale nie – to była prośba o pożyczenie kilku tysięcy. Wcześniej z podobną prośbą wystąpił mój wujek, którego widywałem nieco częściej, poza tym to brat mojej mamy – czemu miałbym myśleć, że mnie oszuka?
Niestety, pomyliłem się i to bardzo, ponieważ tych pieniędzy już nigdy więcej nie zobaczyłem. Po kilku latach zonwu próbował pożyczyć ode mnie pieniądze, tym razem na znacznie większą kwotę. Być może myślał, że zapomniałem już o poprzednim incydencie i miał nadzieję, że znowu uda się ode mnie wyłudzić pieniądze. Kiedy więc zapytałem go, kiedy odda wcześniej pożyczone pieniądze, najpierw powiedział, że żartował, a potem mnie wszędzie zablokował i unikał na różnych spotkaniach rodzinnych.
Ostatnio w tym temacie jest istna plaga i coraz więcej członków rodziny przypomina sobie o mnie, ale tylko w kwestii finansowej. Owszem, dobrze mi się wiedzie, ale nie zamierzam rozdawać pieniędzy i to ludziom, którzy tak naprawdę i tak mają mnie gdzieś! Zacząłem więc mówić, że mam pieniądze, ale nie pożyczę. Wtedy słyszę tylko naciski albo wyzwiska i stały argument, że jesteśmy rodziną i powinniśmy sobie pomagać. Owszem, gdybyśmy mieli regularny kontakt i się lubili, to czemu nie, ale w takiej sytuacji na pewno nie mają co liczyć na moją pomoc.
Czarę goryczy przelał telefon od żony mojego dalekiego kuzyna. Nigdy w życiu nie widziałem jej nawet na oczy. Możliwe nawet, że to była oszustka, a nie prawdziwa żona kuzyna, chociaż potem wyjawiła kilka szczegółów, z których mogło wynikać, że coś o mnie wie od rodziny. Na koniec poprosiła o 50 000 zł pożyczki, a ja roześmiałem się na głos i się rozłączyłem.
Nie dajcie się nabrać na więzy rodzinne. Kiedy w końcu ktoś Was weźmie na litość, może się to dla Was skończyć tragicznie.
