Kiedy dowiedziałem się, skąd moi koledzy z pracy mają tyle pieniędzy, byłem przerażony…

Kiedy dowiedziałem się, skąd moje koleżanki z pracy mają tyle pieniędzy, byłem przerażony...

Przez długi czas nie mogłem zrozumieć, jak otrzymując taką samą pensję jak ja, mój kolega z działu ma najnowszy model telefonu, który kosztuje kilka tysięcy, a koleżanka torebkę, która kosztuje jakieś dwie pensje. Z kolei kolega, który jest tylko stanowisko wyżej i zarabia zaledwie 3 tysiące więcej niż ja, jeździ samochodem za pół miliona, a od czasu do czasu leci do Dubaju na wakacje. Skąd, na Boga, mają na to pieniądze? Czy mają bogatych krewnych, dostali spadek, a może pracują na trzy etaty, żeby na to wszystko zarobić?

Jeśli chodzi o kobiety, to niestety przyznam, że podejrzewałem, iż może to ich faceci je sponsorują, albo w ogóle znalazły sobie sponsorów. Ale mężczyźni? No w tym przypadku zapewne byłoby im trudniej. Nie w tym jednak rzecz, że ktoś jest kogoś utrzymanką, a w czym innym.

Okazało się, że wszystkie te osoby mają zaciągnięty kredyt, a czasami mają nawet kilka kredytów czy chwilówek. Jeden wziął kredyt na wakacje, drugi na telefon, a koleżanka na potwornie drogą torebkę.

Szefowa działu ma aż 4 kredyty! Nie wyobrażam sobie, jak radzi sobie ze spłatą tych kredytów. Z czego ona żyje, bierze piąty na przeżycie, czy co? Czy takie życie w ogóle jest możliwe? Przecież to ciągłe spłacanie wcześniej zaciągniętych zadłużeń. I to jeszcze na co? Na wakacje, na torebkę… Uważam, że jeśli nie kupuje się mieszkania, nie robi remontu domu czy nie rozkręca własnego biznesu, to branie kredytu jest idiotycznym pomysłem.

Kiedy zapytałem kolegów z pracy, jak sobie radzą w takiej sytuacji, kiedy tak naprawdę żyją na kredycie, a gdy np. dojdzie do jakiejś ciężkiej sytuacji, kiedy pilnie potrzebują dodatkowych pieniędzy, stwierdzili, że pożyczają od krewnych albo korzystają z karty kredytowej. Świetnie, czyli prócz kredytów pojawia się także konieczność spłacenia długu na karcie.

Ja bym tak nie mógł, bo co by się stało, gdybym stracił pracę albo zachorował? Wtedy to już kaplica i zapewne komornik odarłby mnie ze skóry. Albo to ja oszalałem, albo wszyscy inni zwariowali… A Ty jakie macie podejście do brania kredytów, chwilówek, posiadania kilku kart kredytowych? Może to jest sposób na wygodne życie? Jak myślicie?

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

10 + dziewiętnaście =

Kiedy dowiedziałem się, skąd moi koledzy z pracy mają tyle pieniędzy, byłem przerażony…