Po ślubie mąż zupełnie się zmienił. Mam wrażenie, że wyszłam za kogoś innego, a po ślubie podmienili osoby i u mojego boku obecnie mam zupełnie obcego człowieka. Zupełnie nie wiem, co się z nim stało i skąd taka ogromna zmiana. Mąż jednak przestał traktować mnie jak człowieka, a odnosi się do mnie jak do jakiejś rzeczy, co bardzo mnie krzywdzi i jest dla mnie niezwykle bolesne, tym bardziej że nic nie wskazywało wcześniej na to, że jest takim typem człowieka. W innym wypadku na pewno nie chciałabym mieć z nim nic wspólnego.
Przed ślubem spotykałam się z nim jakieś 8 miesięcy. Wiem, pewnie ktoś powie, że to zbyt krótko, aby dobrze poznać człowieka, ale ja byłam zakochana i wydawało mi się, że postępuję dobrze. Igor ciągle też powtarzał, że jest ze mną szczery, dlatego nie sądziłam, że są jakieś powody, dla których miałabym mu nie ufać i nie wierzyć w szczerość jego intencji.
Nawet przez myśl by mi nie przeszło, że kiedy już osiągnie to czego chce, czyli będzie miał mnie, to wszystko tak diametralnie się zmieni. Teraz już wiem, że wszystko to, co Igor mówił mi przed ślubem, już nie ma żadnego znaczenia i nie miało nic wspólnego z prawdą.
Wcześniej mój mąż mnie słuchał, był zainteresowany tym, co czuję, co mnie ciekawi i cieszy. Teraz gdy, chociażby odezwę się słowem, ma pretensje, że to zrobiłam, bo on potrzebuje spokoju i ciszy, a ja mu tego nie daję.
Kiedy byliśmy jeszcze narzeczeństwem, mąż obiecywał, że będziemy podróżować, że pokaże mi świat, co oczywiście jest kłamstwem, bo mój mąż ma nawet problem z tym, aby pojechać ze mną na zakupy, a co dopiero gdzieś dalej.
Wydaje mi się, że byłam dla męża tylko kolejnym celem do realizacji. Teraz mnie już ma, jestem jego żoną i mam spełniać swoje obowiązki małżeńskie, czy to w sypialni, czy w kuchni. Nie mam już prawa głosu, mąż ma gdzieś to, co czuję. Zdobył, co chciał, a ja teraz będę tylko tłem dla jego życia. Co robić? Poradźcie. Ja sama już nie wiem, co zrobić.



