Kazałam synowi wracać do siebie z powrotem, gdy mnie odwiedził, a on zażądał zwrotu pieniędzy za benzynę i stracony czas

Kazałam synowi wracać do siebie z powrotem, gdy mnie odwiedził, a on zażądał zwrotu pieniędzy za benzynę i stracony czas

Mój syn od ponad czterech lat nie mieszka już w domu rodzinnym. Krótko po tym jak wyjechał na studia, poznał kobietę, która była od niego sześć lat starsza, a w dodatku była już rozwódką. Mojemu synowi jednak to wcale nie przeszkadzało i związał się z nią. W związku z tym, że miała ona swoje mieszkanie, to wprowadził się do niej. Żyją tak bez ślubu i w zasadzie bez jakiś konkretnych planów na przyszłość – ot, są ze sobą, ale nawet nie wiem, czy myślą o sobie jakoś poważniej. Chciałam nawet poznać tę kobietę, ale syn tylko powtarzał, że to bez sensu i wcale to nie jest potrzebne.

Moim zdaniem ten związek – chociaż nawet nie wiem, czy to jakkolwiek można nazwać to związkiem – źle wpływa na mojego syna. Mam wrażenie, że odkąd jest z tą kobietą myśli tylko o sobie i o nikim innym. Wcześniej studiował i aby mógł się skupić tylko na nauce, wysyłałam mu pieniądze, ale on tego nie docenił i niestety rzucił studia. Kiedy próbuję z nim jakoś o tym wszystkim porozmawiać i przekonać go do zmiany zachowania, on tylko mówi, żebym dała mu spokój i w ogóle nie chce mnie słuchać.

Nie interesuje się tym, co u mnie, jak się czuję. Kiedy do mnie się odzywa, to tylko dlatego, że czegoś potrzebuje, zwykle pieniędzy. Nie wiem w ogóle, jak mój syn musi się źle prowadzić, skoro pomimo tego, że pracuje i nie musi wydawać pieniędzy na wynajem, jemu ciągle brakuje do wypłaty. Nic nie potrafi odłożyć, wszystko na coś wydaje. A ja, mimo tego, że tak narzekam, to wciąż mu pomagam, bo jakoś nie potrafię mu odmówić.

Do emerytury zostało mi jeszcze kilka lat, z zawodu jestem położną. Praca naprawdę nie należy do lekkich, ale niestety, nigdy nie mogłam sobie pozwolić na jakiś porządny wypoczynek, bo nie było nie na niego po prostu stać, więc nigdy tak w pełni nie odpoczęłam. Dwa lata temu w końcu jednak wykupiłam sobie wakacje w Egipcie – zagraniczny urlop to było coś, o czym marzyłam. Miałam już wyznaczony czas wyjazdu, wszystko było opłacone, nawet walizki miałam prawie spakowane.

Kiedy wydałam na siebie prawie ostatnie pieniądze miałam ogromne wyrzuty sumienia, ale wtedy mama dała mi pewną radę, która zmieniła moje życie

Przed podróżą z synem rozmawiałam przez telefon i powiedziałam mu o tym, co planuję. Syn wiedział nawet kiedy dokładnie mam wylecieć na ten urlop. I wiecie co? Tego właśnie dnia syn pojawił się u mnie, 3 godziny przed samolotem, aby wyżalić mi się z powodu tego, że nie układa mu się z tą kobietą. Mówił, że chyba czas skończyć tę znajomość.

Świetnie, ale czemu akurat to mi postanowił się wyżalić? Wcześniej w ogóle nie mówił mi nic o swoim życiu, a teraz niby szukał we mnie powierniczki swoich żalów. W dodatku oczywiście wybrał sobie ku temu najgorszy termin, bo dzień wyjazdu, na który tak długo czekałam…

Wysłuchałam wszystkiego, ale powiedziałam synowi, że nie mam teraz czasu na takie rozmowy, więc musi tę gorzką pigułkę przełknąć jakoś sam. Dodałam też, że jeśli chce, to niech przyjedzie do mnie po moim powrocie, wtedy będę miała dla niego więcej czasu. Ależ był oburzony! Uznał, że jestem okropną matką, skoro wyrzucam go z rodzinnego domu! Szczerze mówiąc odkąd mój syn tak się zmienił, ja po prostu mu nie ufam. Faktycznie, mogłam mu zostawić klucze do mieszkania, żeby tutaj został, ale wolałam tego nie robić. Zamiast odpoczywać, żyłabym w stresie, więc to byłoby bez sensu. Jeśli naprawdę się z nią rozstanie i nie będzie miał gdzie mieszkać, to mu pomogę, ale po powrocie. Teraz musi sobie jakoś poradzić.

Teraz żąda, żebym oddała mu pieniądze za paliwo, skoro przyjechał, a ja go wyrzuciłam… Ale z jakiej racji? Czy ja go prosiłam, żeby przyjeżdżał?

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

jeden × dwa =

Kazałam synowi wracać do siebie z powrotem, gdy mnie odwiedził, a on zażądał zwrotu pieniędzy za benzynę i stracony czas