Przyjechałem na kilka dni na wieś do dziadków. Pierwsze dni były dla mnie pełne luzu, chociaż pomagałem dziadkom na gospodarstwie i z codziennymi obowiązkami. Mimo tego miałem też czas, żeby odpocząć, nawet momentami się nudziłem. Babcia zaproponowała mi, abym pomógł jej w porządkowaniu strychu i posegregował z nią rzeczy.
Gdy wszedłem na strych i zacząłem przeglądać wszystko, co tam było, znalazłem wiele interesujących rzeczy takich jak stary gramofon, płyty winylowe, kołowrotek i książki. Jednak najciekawszym znaleziskiem była czerwona, drewniana skrzyneczka z listami.
Zszedłem na dół, by pokazać skrzynkę dziadkom.
– Te listy do mnie Twoja babcia pisała, kiedy byłem młody – odpowiedział dziadek.
– Tak! Pamiętam je! – babcia z zainteresowaniem zaczęła wszystko czytać.
Dziadek też wziął okulary i usiadł obok, a ja zacząłem uważnie słuchać treści listów, które mi czytali. Niektóre z nich były bardzo wzruszające, wręcz romantyczne.
– A co to jest?! – nagle krzyknęła babcia. – Kim jest Zofia?
Babcia znalazła list, który napisała do dziadka niejaka Zofia. List miał charakter zdecydowanie miłosny.
– Poznałem tę Zofię długo przed Tobą – odpowiedział dziadek. – To było sto lat temu!
Babcia poczuła się urażona, włożyła wszystkie listy do skrzyneczki i poszła do swojego pokoju. Mój dziadek i ja poszliśmy za nią, ale wyrzuciła nas z pokoju. Babcia była zazdrosna o dziadka! Po tylu latach! To było dla mnie niesamowite i niezwykle wzruszające. Są tyle lat razem, a wciąż się kochają i są o siebie zazdrośni.
Na szczęście dzień później pogodzili się. To dało mi do myślenia, że na miłość warto czekać i pielęgnować ją całe życie.
