Internetowy romans przyniósł fatalne konsekwencje, część I

Internetowy romans przyniósł fatalne konsekwencje, część I

Jestem w bardzo trudnej sytuację. Poznałam mężczyznę na stronie randkowej. Facet szukał dziewczyny tylko do łóżka. Mówił o tym dość otwarcie, nie wstydził się i nie widział w tym nic złego. Mam wrażenie, że na takich stronach nikt już nie szuka niczego innego poza seksem. Ja akurat też szukałam luźnej relacji, więc zaczęłam z nim pisać.

Od razu wyjaśnił, że jest dominujący i to nie tylko w łóżku, ale także w życiu. Mówił od razu, żebym się zastanowiła, zanim nawiążę z nim jakąkolwiek relację, bo jest bardzo trudnym człowiekiem. A co ja zrobiłam? Głupia straciłam głowę mimo tego, że wcale nigdy nie lubiłam, gdy mężczyzna nade mną dominował. Nie jestem pruderyjna, zdawałam sobie sprawę, że komuś może się to podobać, ale nie wyobrażałam sobie siebie w takich sytuacjach, nie wiedziałam, czy mi się to spodoba, czy będzie dla mnie trudne, a może wręcz obrzydliwe. Mimo wszystko był najbardziej przystojnym facetem, którego widziałam.

Nie wiem, co mnie w nim tak bardzo pociągało, czy to jego apodyktyczne spojrzenie, ostro zarysowane kości policzkowe, a może sposób, w jaki o sobie pisał? W międzyczasie zaczęłam oglądać różne filmy na ten temat, ale nie pociągało mnie to tak, jak jego wygląd.

Ciągle z nim pisałam, ale nie chciałam się z nim spotkać i myślałam, że niebawem znajdzie sobie kobietę, która dobrze się czuje w takim układzie i po prostu zniknie z tej strony. Z drugiej myśląc o tym, czułam lekką zazdrość, bo w głębi duszy to ja chciałam być tą dziewczyną.

W dość późnym wieku zostałam mamą po raz trzeci. Kiedy wychodzę z synem, wszyscy myślą, że to mój wnuk

Jakiś czas później na tej stronie pojawiło się także forum. Czasami przeglądałam zamieszczane tam posty, ale raczej nic nie pisałam. Ostatni wątek jednak mocno mnie zainteresował – tam jakaś dziewczyna jak lwica broniła feminizmu, podczas gdy dwóch facetów ją wyśmiewało. Postanowiłam się za nią wstawić. Jakież było moje zdziwienie, kiedy zobaczyłam nick i zdjęcie tego faceta, z którym od jakiegoś czasu pisałam. Wstawił się za mną i napisał, że zdecydowanie mamy rację. Zaczął kłócić się z tymi facetami, jednocześnie broniąc mnie i tamtej dziewczyny.

Byłam w szoku. Po pierwsze nie spodziewałam się, że to on poprze moje stanowisko. Po drugie ucieszył mnie fakt, że mamy podobne poglądy. Od tego czasu nasza znajomość zaczęła zdecydowanie się rozwijać.

Wiedziałam o jego zainteresowaniach oraz widziałam, że jest dość popularny na tej stronie i wiele dziewcząt za nim szaleje, dlatego nie mogłam uwierzyć, że to ze mną rozmawia i poświęca mi coraz więcej czasu. Najpierw, tak jak mówiłam, rozmawialiśmy rzadko i to były takie zwyczajne tematy, ale potem rozmawialiśmy już o wszystkim. Bardzo imponowało mi to, że zawsze pisał pierwszy, a kiedy mu dłużej nie odpisywałam, to pisał do mnie zmartwiony i pytał, czy coś się może stało, że tak nagle zniknęłam.

Byłam w siódmym niebie. Ten internetowy romans trwał kilka miesięcy i wcale nie potrzebowałam innych mężczyzn, wystarczył mi tylko on. Uprzejmy, dojrzały, przystojny mężczyzna. Po pięciu miesiącach internetowej znajomości zaproponował mi w końcu spotkanie.

Tutaj znajdziesz część drugą

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

9 − sześć =

Internetowy romans przyniósł fatalne konsekwencje, część I