Przez cały rok żona prosiła mnie, żebym kupił jej naszyjnik, który sobie upatrzyła. Fakt, był piękny, ale nie miałem akurat żadnych odłożonych pieniędzy, za które mogłem go kupić. Musiałem jej więc odmawiać za każdym razem, gdy mi o tym przypominała, co doprowadzała do tego, że często się na mnie obrażała.
– Na swoje wędkowanie masz pieniądze, a na naszyjnik nie!
– Ależ ja Ci go kupię, obiecuję, tylko nie teraz – powiedziałem jej.
Pewnego dnia wróciłem z pracy i zobaczyłem na szyi mojej żony ten sam naszyjnik, który tak bardzo chciała dostać. Byłem bardzo zaskoczony, a moja żona powiedziała, że sama go sobie kupiła, bo miała dość czekania, aż jej go dam. Byłem zadowolony z obrotu sprawy – skoro sama sobie kupiła, to dobrze, nie będzie mi już głowy zawracać.
Miesiąc później zaczęły do mnie wydzwaniać różne nieznane numery. Gdy w końcu odebrałem telefon od jednego z nich okazało się, że to firma udzielająca chwilówek. Poinformowano mnie, że czas zapłaty za ratę minął, odsetki rosną, a jeśli nie będę dalej płacił, to skończy się to dla mnie komornikiem.
Nie rozumiałem, dlaczego dzwonią z tym do mnie – nie brałem żadnej pożyczki! Potem jednak ocknąłem się i już wiedziałem, skąd żona miała pieniądze na ten naszyjnik – otóż wzięła dwie chwilówki i to na mnie. W sumie było aktualnie do spłacenia 9 tysięcy.
Gdy wróciłem po pracy do domu i o wszystkim powiedziałem mojej żonie, ona przyznała, że gdy spałem, wzięła mój dowód osobisty i zaciągnęła te pożyczki. Byłem na nią bardzo zły.
– Nie spłacę tych pożyczek, sam to zrobisz. A wiesz dlaczego? Żebyś miał nauczkę, że na mnie się nie oszczędza!
Po tym wydarzeniu staram się regularnie dawać jej różne prezenty, żeby znowu nie wzięła na mnie żadne pożyczki.
