Mam jedyną córkę, jest już na pierwszym roku studiów. Jest bardzo pracowitą uczennicą i jestem z niej dumna. Do tej pory pamiętam spotkanie rodziców, kiedy córka kończyła liceum. Nauczycielka fizyki dała wtedy rodzicom wiele dobrych rad, do których ja nadal się stosuję. To był pierwszy raz, kiedy nie żałowałam, że przyszłam na zebranie rodziców. Teraz relacje z nauczycielami i szkołą stają się coraz bardziej napięte. Strony obwiniają się nawzajem za wszystkie nieszczęścia i nie mogą dojść do kompromisu. Moja córka zawsze starannie się uczyła, nie miała żadnych poważnych konfliktów z rówieśnikami, więc szczerze mówiąc, nie widziałam sensu chodzić na wszystkie spotkania. Tylko się na nich nudziłam, słuchając pochwał lub pouczenia.
Jednak pamiętam takie zebranie, które było bardzo pomocne i chcę podzielić się tą radą ze wszystkimi. Wtedy, jak zawsze, wychowawca klasy mówił o tym, że w klasie maturalnej nasze dzieci będą musiały wybrać dalszy kierunek nauki, trzeba będzie zdecydować o przyszłym zawodzie i jakie przedmioty chcą zdawać. Radziła to zrobić już teraz i zacząć przygotowywać się do egzaminów z wyprzedzeniem. Potem powiedziała, że nauczycielka fizyki chciała się z nami zobaczyć. Kobieta pracuje w szkole od bardzo dawna, kiedyś mnie uczyła, pamiętałam ją, jako surową, ale bardzo uczciwą nauczycielkę, która naprawdę kibicowała swojemu przedmiotowi i dzieciom, wiedziała jak uczyć. Mimo to myślałam, że ona, podobnie jak wcześniej inni nauczyciele, chce powiedzieć, jakie leniwe są nasze dzieci i nie chcą się uczyć.
Pani Aniela przywitała się z nami, a potem uśmiechnęła się i rozpoczęła przemówienie:
– Wielu z Was mnie zna i mam nadzieję, że wiecie, jak naprawdę uczę i podchodzę do mojego przedmiotu oraz Waszych dzieci. Jednak bez pomocy rodziców, nic mi nie wyjdzie. Na lekcje dzieci powinny przychodzić wypoczęte, zdrowe, niegłodne, a co najważniejsze, w dobrym nastroju. Warunki do tego powinniście im stworzyć w domu i bezwzględnie zostańcie przyjaciółmi swoich dzieci, dużo z nimi rozmawiajcie. Nie krytykujcie, nie wykonujcie za nich zadania, jak niedawno ktoś to zrobił, a jeśli jest dwójka, nie spiesz się, aby wycisnąć dziecko. Pamiętajcie, że jak przyjdą do mnie na lekcję bez nastroju, nie nauczą się niczego.
Tu jeden z rodziców podniósł rękę:
– A co to znaczy, gdy w zeszycie jest napisane ” źle”.
– To znaczy: ” Jeśli dzisiaj było gorzej, nie zapominaj, że jutro może być wspaniale”.
– Mój syn ma pięć z fizyki i panią uwielbia. Nie wszystko rozumie, ale idzie na lekcję zawsze z dobrym humorem.
Jeszcze długo rozmawialiśmy i naprawdę to spotkanie było bardzo pożyteczne. Od tego czasu staram się, aby moja córka uczyła się z radością. Podkreślam, że będzie tego potrzebować w życiu, będzie jej łatwiej, jeśli zda sobie z tego sprawę. Myślę, że większość rodziców, którzy wtedy byli ze mną na spotkaniu, robi to samo.



