Gdy marzenia stają się rzeczywistością

Dawno temu, w mroźny zimowy poranek, pewien młody mężczyzna stał przy swoim samochodzie, zafrasowany. Nagle usłyszał gniewny głos:

– Panie młody, pan mnie potrącił autem!

Na chodniku stała szczupła kobieta otulona w biały kożuch.

– Trzeba było zaparkować porządnie – mruknął pod nosem Tomasz. – Kupują sobie prawa jazdy, a potem stwarzają zagrożenie na drodze. Kobietom w ogóle nie powinno się wydawać prawa jazdy!

– Widzi pan przecież, że wszędzie zaspy – odparła kobieta, wskazując zgrabnymi palcami na wielką kupę śniegu. – Gdzie, według pana, powinnam była zaparkować? Na tamtą zaspę? Dzwonię po patrol!

Złość Tomasza natychmiast opadła. W tym miesiącu już raz dostał mandat za przekroczenie prędkości. A teraz jeszcze to.

– Ja też wjechałem kołem w śnieg. Niech pani zrozumie, to nie było celowe.

– I co pan teraz proponuje? – spytała zimno.

– Załatwijmy to polubownie.

– Nie. To kwestia zasad. Nie toleruję mizoginii.

– Czego?

– Nienawiści do kobiet!

– Dobrze, przyznaję, że byłem nieuprzejmy – wymamrotał Tomasz przez zęby. – Zapłacę za tę… ryskę. Plus dorzucę za stres. Ile pani chce?

Po długich negocjacjach kobieta w końcu ustąpiła. Tomasz miał wrażenie, że specjalnie przeciągała rozmowę, by wyciągnąć od niego więcej pieniędzy. Wypłacił jej pokaźną sumę, byle tylko uniknąć kłopotów.

Z ciężkim westchnieniem stwierdził, że znowu jest na minusie. A przecież dziś były urodziny Oli, a on nawet nie zdążył kupić prezentu.

Sprawdził stan konta w aplikacji bankowej – zostało mu tylko trzysta złotych. Do wypłaty było jeszcze całe siedem dni. Nie miał wyjścia – musiał pożyczyć od kogoś. Zadzwonił do najlepszego kumpla.

– Stary, sam jestem na dorobku – odparł Krzysiek. – A czemu tyle jej odwaliłeś? Widać gołym okiem, że babka nie biedna. Z takimi trzeba tylko przez drogówkę. Albo mogłeś od razu spisać szkodę w europejskim protokole. Szybko, a ubezpieczyciel sam by wycenił szkodę. Przecież nie uciekłeś z miejsca zdarzenia.

– No wiesz, akurat chce sprzedać wóz. A jak drogówka wpisze tę rysę do bazy, to potem tłumacz ludziom, że auto nie było w stłuczce. A oni właśnie odnotowują to jako kolizję. Nie masz jakiegoś ziomka, który by pożyczył? Na tydzień. U Oli urodziny. Nie mogę przyjść z pustymi rękami, sam rozumiesz.

– No tak, do takiej jak Ola z samą kartką się nie przychodzi – zaśmiał się Krzysiek. – Ale nikt teraz nie pożyczy, to pewne. Sorry, bracie.

Tomasz wrzucił telefon do uchwytu, uchylTomasz spojrzał przez uchylone okno na pokryty śniegiem plac zabaw, gdzie dzieci śmiały się, zjeżdżając na prowizorycznych sankach z kawałka linoleum, i w jego sercu zrodziła się nowa nadzieja.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

pięć × 1 =

Gdy marzenia stają się rzeczywistością