Facet, z którym byłam umówiona na pierwszą randkę obraził się na mnie, że nie podałam mu mojego adresu, bo chciał do mnie przyjechać

Facet, z którym byłam umówiona na pierwszą randkę obraził się na mnie, że nie podałam mu mojego adresu, bo chciał do mnie przyjechać

W jednej z aplikacji randkowych poznałam mężczyznę. Oboje uznaliśmy, że nie ma sensu marnować czasu na pisanie ze sobą i najlepiej będzie się spotkać. Umówiliśmy się na spotkanie w centrum miasta, w jednej z większych kawiarni. Mam samochód, więc nie miałabym problemu z dojechaniem na miejsce, a potem z bezpiecznym powrotem. Nagle on napisał: podaj adres, to podjadę po Ciebie o 18 i razem pojedziemy!. Ja jednak uprzejmie odmówiłam. Potem, już podczas naszego spotkania, ten 30-latek postanowił pokazać mi, jak bardzo jest urażony tym, że nie pozwoliłam mu po siebie przyjechać. Powiedział, że go nie szanuję, że pewnie mam coś do ukrycia, skoro tak reaguję, bo on chciał być tylko miły i jak ja mogłam mu tak po prostu odmówić przyjęcia tego „pięknego gestu”?!

Na moje wyjaśnienia, że nie podaję swojego adresu ludziom, których dopiero co poznałam, zupełnie nie reagował i uważał, że to ja jestem jakaś dziwna i że wymyślam problemy. Oczywiście już więcej się nie spotkaliśmy, a całą historię opowiedziałam mojej znajomej. Zdziwiło mnie, kiedy powiedziała, że rozumie tego faceta, bo kiedyś miała bardzo dziwną sytuację…

Poznała w sieci chłopaka, z którym po chwili pisania umówiła się do kina. W ustalonym przez nich obojgu dniu przypomniał o randce i napisał: „do zobaczenia, już nie mogę się doczekać spotkania!”. Była strasznie niezadowolona, że nie wysłał po nią taksówki, a nawet nie zaproponował, że po nią przyjedzie. Gwoli ścisłości, to było ich pierwsze spotkanie. I w tym przypadku znajomość nie przetrwała, bo moja znajoma była urażona postępowaniem faceta.

Ja uważam to za bardzo niebezpieczne. Jak mogę obcemu facetowi podawać swój adres? Owszem, nie podałabym mu numeru mieszkania, ale wystarczyłoby, że wiedziałby, który to blok, albo nawet i jaka okolica. Gdyby był wariatem, kręciłby się w pobliżu dopóty, dopóki by nie zobaczył, gdzie dokładnie mieszkam. Kto wie, co ktoś taki może zrobić, tym bardziej, gdybym go wcześniej odrzuciła? Ja wolę dmuchać na zimne. A Wy co o tym myślicie? Też jesteście ostrożni, czy ufacie ludziom od razu?

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

7 − 7 =

Facet, z którym byłam umówiona na pierwszą randkę obraził się na mnie, że nie podałam mu mojego adresu, bo chciał do mnie przyjechać