Pewien facet zaprosił mnie na pierwszą randkę do kina, które znajdowalo się w centrum handlowym. Po filmie chodziliśmy po galerii i zobaczyliśmy perfumerię. Marek zaproponował, żebyśmy do niego weszli.
– Chcesz perfumy? Kupię Ci – spytał mnie.
– Nie, dziękuję – odpowiedziałam.
Facet zaczął nalegać i mówić, że chce mi zrobić prezent, więc w końcu się zgodziłam. Skoro tak bardzo chciał mi coś dać, to czemu nie. Chodziliśmy, oglądaliśmy różne perfumy, sprawdzaliśmy różne zapachy.
– Jak te Ci się podobają? Kompozycja szałwii i grejpfruta super się łączy! – spytał podekscytowany, podtykając mi pod nos buteleczkę.
– Faktycznie, to bardzo przyjemny zapach.
– Bierzemy je zatem – powiedział pewnie. Nie opierałam się, bo zapach był naprawdę cudowny.
Poszliśmy do kasy, zapakowano perfumy, a facet zapłacił za zakupy. Nagle wypalił:
– Teraz będziesz pachniała jak moja była dziewczyna – powiedział facet, wręczając mi torebkę.
– To był ulubiony zapach Twojej byłej?! – spytałam z irytacją.
Nie czekałam nawet na odpowiedź, tylko rzuciłam w niego papierową torebkę z perfumami i poprosiłam, żeby już więcej do mnie nie dzwonił. Niech bierze te perfumy i używa ich sam. To jakiś wariat!
