Beata skarciła swoją 17-letnią córkę Edytę:
– Przestań latać za chłopakami, lepiej zajmij się studiami. O czym Ty w ogole myślisz? Trzeba myśleć o przyszłości.
Edyta nie chciała matki słuchać. Miała ciekawe życie. Dziś wieczór pójdzie z Waldkiem, jutro z Zenkiem. Będzie daleko od szkoły i od awnatur z matką. Edyta zaczęła często uciekać z domu. Potem wracała, a potem znowu uciekała. Ale Edyta w końcun wróciła do domu smutna:
– Mamo, jestem w ciąży.
– Nic dziwnego. Nic już nie można zrobić?
– Nie, to trzeci miesiąc. Spóźniłam się.
– Zauważyłaś późno … Nie zauważyłaś, że marnujesz swoje życie?
Musiała rodzić. Pojawiła się córka Dżesika. Edyta, jako wzorowa matka, siedziała z córką przez cały rok. Chodziła z nią na spacery, myła ją, karmiła, bawiła się.
Beata pracowała i utrzymywała córkę z wnuczką. Było łatwiej, niż mogła przypuszczać – córka robiła wszystko w domu, było czysto. Wnuczka była zadowolona z babci, była spokojną dziewczyną. Kto był ojcem Dżesiki – to pozostawało tajemnicą. Edyta nie znała dokładnie Zenka ani Waldka, więc nie robiła awnatury i kobiety nie dowiedziały się, kto jest biologicznym ojcem dziewczynki. Miasteczko jest małe i tak już krążyły plotki o szalonym życiu Edyty. Ale po porodzie się zmieniła. Beata była zadowolona, może córka w końcu się zastanowiła nad swoim życiem. Gdy tylko Dżesika poszła do przedszkola, Edyta zaczęła prosić matkę o to, by mogła wyjść z przyjaciółkami. Beata pozwalała, mimo wszystko tyle czasu siedziała w domu, młodość mija, niech czasem się rozerwie.. A potem wróciła stara Edyta, znów zaczęła gdzieś znikać, uciekać z domu.
Cała troska o wnuczkę przeszła na barki Beaty. Miesiąc później pojawiła się Edyta:
– Mamo, wychodzę za mąż. Właśnie byliśmy w Urzędzie Stanu Cywilnego i ustaliliśmy datę ślubu. Ale jest jedna rzecz – Dżesika powinna zostać u Ciebie, bo Mikołaj powiedział, że nie zabierze mnie z bachorem. Pobiegnę spakować swoje rzeczy.
– Co powiedziałaś? Z bachorem? Nazwał Twoją córkę „bachorem”, a Ty go za to nie uderzyłaś i wychodzisz za mąż?
Beata wyskoczyła na ulicę, przy wejściu stał samochód i sam Mikołaj. Beata zrobiła mu awanturę.
– Kobieto, co Ty tak krzyczysz? Na pierwszej randce powiedziałem Edycie, że nie przyjmę dziecka. Przekonała mnie, że nie oddasz jej córki do domu dziecka i się nią zajmiesz.
W tym momencie Edyta wybiegła z klatki z torbą i weszła do samochodu. Pojechali. Tak więc córka okazała się kłamać i sprawiać pozory. Beata została ze swoją małą wnuczką.



