Moja najlepsza przyjaciółka spodziewa się dziecka, jest teraz w drugim miesiącu ciąży. Nawet w sumie nie wiem, od czego zacząć i jak opisać absurd tej sytuacji.
Od roku jest z Danielem. On niestety on nie ma normalnej pracy, mieszkania, a nawet wykształcenia. Mieszkają z jej rodzicami pod jednym dachem, bo nie stać ich na wynajem. Ona to nawet dobra dziewczyna, ale czasami mnie przeraża. Mimo takiej słabej sytuacji bardzo chcieli mieć dziecko i starali się o nie. Uważam też, że są na taką decyzję za młodzi, bo ona ma 24 lata, a on 21 lat.
Ja jednak wciąż mam wrażenie, że oni nadal nie rozumieją, jak wielką odpowiedzialnością jest dziecko. Po pierwsze, gdy starali się o dziecko, oboje pili alkohol, a jej chłopak palił trawkę. Moim zdaniem nie jest to zbyt mądre w takim momencie. Powinni z tego zrezygnować, aby w razie wystąpienia ciąży od razu nie uszkodzić płodu. Teraz on wciąż pali, a ona jest bierną palaczkę, bo jej chłopak oczywiście robi to w domu. Przyjaciółka przeszła także na dietę i je tylko warzywa, bo panicznie boi się przytyć. Kiedy jej zwracałam na to uwagę, mówi, że przesadzam, a ona wie co robi.
Zapytałam ją ostatnio, do kiedy zamierza pracować. Jej chłopak zmusza ją do pracy do ostatniego miesiąca ciąży, a potem to on ma niby zajmować się dzieckiem, ona natomiast w jego mniemaniu powinna wrócić do pracy. Jej to odpowiada, ale cały czas uważa, że będzie żyła tak jak dotąd – chodziła na fitness czy napić się z przyjaciółkami. Wierzy też, że troje osób będzie w stanie przeżyć z tych 5 tysięcy miesięcznie, które ona zarabia. Stwierdziła, że nie ma sensu rozpieszczać dziecka, kupować mu jednorazowych pieluszek i zabawek.
Najciekawsze jest to, że jej chłopak wcale jej się nie oświadczył, a ona już przygotowuje się do ślubu, zaprosiła nawet gości. Zapytałam ją, kiedy zamierzają wziąć ślub, na co odpowiedziała, że albo zrobią to teraz, albo potem.
Próbowałam przemówić jej do rozumu, ale do niej nic nie dociera, a ja widzę, że podejmuje złe decyzje. Nawet swoich rodziców nie słucha bo uważa, że są zawistni i tak naprawdę robią wszystko, by utrudnić jej życie. Jest kompletnie zaślepiona. Nie wiem, czy jest sens w ogóle próbować z nią rozmawiać? Uważam, że marnuje sobie życie. Jest ładną, fajną dziewczyną, a on… Lepiej nie mówić.



