Dziś rano 18-letnia Polka urodziła córeczkę. Zaraz potem napisała oświadczenie, zamówiła taksówkę i wyszła ze szpitala położniczego bez spojrzenia za siebie. Jednak nawet nie mogła sobie wyobrazić, co wydarzy się dalej…

Poranek w Warszawie był chłodny i szary, gdy osiemnastoletnia dziewczyna imieniem Jagoda urodziła dziewczynkę. Bez zbędnych słów, z wypisanym na twarzy bólem, złożyła podpis na dokumencie Potem zadzwoniła po taksówkę i niemal uciekła z oddziału położniczego, nie oglądając się za siebie ani na chwilę. Nie miała pojęcia, jaka niespodzianka czeka małą w murach szpitala.

Wieczorem tego samego dnia przyjechaliśmy do szpitala z mężem, Michałem. Oboje byliśmy przepełnieni wzruszeniem i nerwową radością już czwarty raz czekaliśmy na przyjście na świat dziecka. Nasza rodzina była już duża, gwarna, pełna dziecięcych okrzyków i śmiechu.

Nasze drugie i trzecie dziecko to bliźniaki niespodzianka totalna, bo przecież w rodzinie nie mieliśmy żadnych bliźniąt i nawet najstarsi przodkowie nie wspominali o czymś podobnym. Później już żartowaliśmy, że każda następna ciąża to może znów bliźniaki. Wyobraź sobie, jeśli znów będziemy mieli dwoje naraz!, śmialiśmy się wieczorami.

Rodzice byli w szoku, kiedy po raz kolejny oznajmiliśmy, że spodziewamy się dziecka, ale od razu przyszli nam z pomocą w tych pierwszych ciężkich dniach i nocach. Już na drugim badaniu USG lekarz wykluczył bliźniaczą ciążę tym razem miało się urodzić jedno dziecko.

I tak urodził się nasz czwarty wojownik, jeden malec. Wszystkie niepokoje zniknęły niczym rosa na słońcu. Zamieszkaliśmy w oddzielnej sali, którą Michał wcześniej opłacił trzy tysiące złotych za prywatność i spokój.

Po kilku godzinach przyniesiono mi córeczkę do karmienia. Przystawiałam ją do piersi, gdy nagle do sali wszedł ordynator z zastygłym niepokojem na twarzy. Mamy poważny problem zaczął cicho, nie patrząc mi w oczy.

Tego samego ranka młodziutka Jagoda urodziła dziewczynkę, złożyła rezygnację z opieki i odjechała stąd taksówką.

Na nogach ledwie się trzymała zaraz po porodzie, ale zrobiła wszystko, żeby zostać jak najkrócej w szpitalu. Musieliśmy pozwolić jej odejść.

Maleństwo było zupełnie zdrowe, cudowne i bezbronne. Pomyślałam, Całe życie marzyłaś o bliźniętach, a może przygarniesz tę kruszynę?

Moglibyśmy napisać, że to ty ją urodziłaś… zaczęła pielęgniarka główną, Pani Jadwiga Gajda Chociaż nie chcę, żeby to dziecko trafiło do domu dziecka. Jaką ona będzie miała szansę na szczęśliwe życie? Serce mi pęka Oczywiście, to niezgodne z prawem.

Teoretycznie, można uruchomić formalności adopcyjne, ale to przecież trwa nawet kilka miesięcy i bez pewności, że się uda. W tym czasie dziewczynka trafi do domu dziecka.

To przygnębiające Szczerze byłam wtedy rozbita całą sytuacją. Dobrze znałam Panią Jadwigę ciepłą, empatyczną osobę. Byłyśmy w kontakcie także poza szpitalem.

Może właśnie dlatego przyszła z tak niezwykłą propozycją.

Młoda matka wybrała samotność zaraz po porodzie, uciekając z sali, zanim ktokolwiek zdołałby ją zatrzymać;
Noworodka czekało życie pełne niewiadomych, choć była zdrowa i potrzebowała jedynie matczynej opieki;
Oficjalny proces adopcji w Polsce pełen jest przeszkód i nie daje gwarancji szybkiego finału;
Główna pielęgniarka starała się działać po ludzku, z sercem, próbując uchronić dziecko przed bezduszną opieką systemową.
To był jeden z tych momentów, gdy los człowieka ważył się w cichym szpitalnym korytarzu.

Narodziny dziecka to zawsze przełom pełen nie tylko radości, ale i trosk, nadziei i strachu. Bywa, że droga, którą nam pisze życie, jest pełna wybojów i nieoczekiwanych zakrętów, a wtedy tylko drugi człowiek może podać ciepłą dłoń i dodać otuchy. Ta historia porusza do głębi i na zawsze przypomina, że nawet w najtrudniejszych chwilach nie wolno nam zapomnieć o człowieczeństwie.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

2 × 4 =

Dziś rano 18-letnia Polka urodziła córeczkę. Zaraz potem napisała oświadczenie, zamówiła taksówkę i wyszła ze szpitala położniczego bez spojrzenia za siebie. Jednak nawet nie mogła sobie wyobrazić, co wydarzy się dalej…