Dziewczyno, przepraszam, upuściłaś pięćset złotych. Historia o tym, jak uciekłem z niebezpiecznej sytuacji.

Wyszłam z pracy o godzinie 22:00. Mój mąż był w szpitalu, więc nie było nikogo, kto mógłby po mnie podjechać o późnej porze. Pomyślałam, że pójdę na nogach. Przecież na całej długości ulicy paliły się światła, a spacer nie zajmie więcej niż 7 minut. Bardzo chciałam dotrzeć do domu, więc postanowiłam pójść na skróty.

Wybrałam drogę za kioskami, była ona krótsza. Szłam, nie widziałam nikogo, gdy nagle usłyszałam podekscytowanego mężczyznę, który krzyczał:

– Dziewczyno, dziewczyno, pięćset złotych wypadło Ci z kieszeni.

Szłam dalej, myśląc: „Dobra robota, młody człowiek, nie wziął, zobaczył i postanowił oddać, jest to całkiem dobry sposób na poznanie kogoś.

Jak możecie sobie wyobrazić, nie miałam pojęcia, że on na mnie krzyczy. Po prostu w torebce miałam tylko drobne i 50 złotych, a nawet to wpadło do najbardziej niewygodnej kieszeni, więc nie mogło wypaść. Szłam dalej, słuchając zbliżających się krzyków, aż ktoś złapał mnie od tyłu za łokieć. Oczywiście przestraszyłam się, ale nie wpadłam w panikę. Młody człowiek odwrócił mnie i trzymając mnie za łokieć, powiedział radośnie:

– Dziewczyno, daj spokój, biegłem za Tobą, ale Ty wciąż nie reagujesz. Upuściłaś pięćset złotych, a to, nawiasem mówiąc, jest prawie moja miesięczna zaliczka, powinnaś bardziej uważać.

Mówił to trzymając banknot, najwyraźniej po to, bym nie mogła go chwycić i uciec. Zdałam sobie sprawę z tego, co się dzieje, że tak powiem i przypomniałam sobie wszystkie historie o podobnych oszustwach, o tym, jak zaproponowano by mi wymianę tego banknotu i dostałabym fałszywe pieniądze, lub gorzej. Postanowiłam „złamać schemat”, zakończyć dialog i jak najszybciej pobiec do domu, a było to zaledwie kilka kroków dalej. Powiedziałam do niego:

– Zaliczka? Naprawdę? W takim razie masz szczęście, daję Ci te pięćset złotych! Kup żonie kwiaty i znajdź dobrą pracę. A zresztą stoimy koło stacji benzynowej i filmuje nas kamera, wszystko jest zarejestrowane. – Mówiłam to i trzęsłam się w środku.

Facet zamarł, najwyraźniej się tego nie spodziewał, a ja korzystając z okazji przyspieszyłam kroku i wbiegłam do klatki w bloku, bo właśnie wychodził jeden z sąsiadów. W domu oczywiście się martwiłam, gdybym się pomyliła i wzięła pieniądze, nie wiadomo jak skończyłaby się ta historia. Dobrze, że byłam pewna, że nie mam przy sobie takich banknotów, a już na pewno nie były one moje. Czy byliście kiedyś w podobnej sytuacji?

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

cztery × 1 =

Dziewczyno, przepraszam, upuściłaś pięćset złotych. Historia o tym, jak uciekłem z niebezpiecznej sytuacji.