Mam na imię Marek i pochodzę z Jarosławia. Jestem w związku z dziewczyną, która bardzo się zmieniła i mam z nią coraz więcej problemów. Na początku była super i nic nie wskazywało, że okaże się być taką osobą, ale potem zaczęła pokazywać swoje prawdziwe oblicze, czyli obnażyłqa przede mną twarz histeryczki i wariatki.
Zaczęła grzebać w moim telefonie, ubraniach, w szafie. Przyłapałem ją nawet na szpiegowaniu mnie. Próbowałem z nią o tym porozmawiać, ale ona się broni i wszystkiemu zaprzecza. Po kolejnej jej takiej akcji nie wytrzymałem i powiedziałem jej, żeby się ode mnie wyniosła. Rozpłakała się tylko i powiedziała, że skoczy z balkonu, jeśli ją zostawię. Odpuściłem więc, ale taka sytuacja powtórzyła się już kilka razy. Ona za każdym razem grozi, że sobie coś zrobi, ja dla świętego spokoju odpuszczam, ale przecież tak nie da się żyć. To jakaś wariatki!
Najpierw sama krzyczy, wywołuje awanturę, obwinia mnie o wszystko, potem płacze i przeprasza, a na końcu grozi zrobieniem sobie czegoś złego. Mam już tego dość i niestety widzę, że powinienem zakończyć tę relację, bo inaczej zniszczy mi życie, jednak nie wiem, jak mam to zrobić.
W ogóle obwiniam się, że wszedłem w tę relację. Wcześniej byłem spokojnym człowiekiem, a teraz chodzę poddenerwowany i nie wiem, co zrobić. Przez nią nawet zacząłem coraz częściej zaglądać do butelki, bo tylko dzięki temu jestem w stanie się na chwilę zrelaksować i zapomnieć o problemach.
Nie chcę już z nią dalej być, ale boję się, że jeśli coś sobie zrobi, to wszyscy obwinią o to mnie.
Co robić? Co się dzieje z tymi kobietami? Czy gdzieś istnieją jeszcze jakieś normalne?


