Z Arturem znaliśmy się od dzieciństwa, ponieważ urodziliśmy się i wychowaliśmy w tej samej wiosce. Nasza miejscowość jest mała i wszyscy się znają. Artur i ja spotykaliśmy się przez ponad trzy lata, po czym postanowiliśmy się pobrać. Planowaliśmy, że zaraz po ślubie pojedziemy razem do miasta, znajdziemy pracę, na początku wynajmiemy mieszkanie i z czasem zastanowimy się, jak zdobyć własne lokum. Krótko mówiąc, mieliśmy wiele planów. Zorganizowaliśmy ślub i wesele, znaleźliśmy odpowiednie miejsce na uroczystość. Ponieważ w wiosce nie wydaje się na restauracje, więc nie trzeba było oszczędzać pieniędzy, by jechać miasta i wpaść w długi, nie było sensu.
W przeddzień wesela poszłam do centrum i w salonie kupiłem sobie bardzo piękną suknię ślubną, mama kupiła mi biżuterię. Dzień przed ślubem, wybuchł wielki skandal, ponieważ mój narzeczony się rozmyślił. Zrobił to tak, że cała wieś huczała od plotek.
Artur dał nawet pewną kwotę na przygotowanie własnego wesela, które zaplanowano na 17 lipca. Gości zaprosiliśmy nie dużo, czterdziestu najbliższych krewnych. Rano musieliśmy udać się do Urzędu Stanu Cywilnego, a potem na sesję zdjęciową. Po obiedzie goście mieli pojechać na salę, która była przygotowana na imprezę.
W piątek, dosłownie dzień przed ślubem, moja przyszła teściowa, przychodzi do naszego domu i mówi, że jej syn nie może znaleźć miejsca dla siebie, nie chce się żenić. Jest przeciwny, aby ślub się odbył, ponieważ panna młoda, czyli ja, odmawia przyjęcia jego nazwiska. Mój narzeczony i ja rozmawialiśmy o tym nie jeden raz i postanowiliśmy nie komplikować sobie życia, ponieważ dokumenty są trudne do zmiany. W naszej wiosce od dawna nie ma odpowiednich instytucji, a codziennie jeździć do miasta, z powodu papierkowej biurokracji, nie mieliśmy ochoty.
Czułam, że na pewno nie o to chodzi. Sam zdecydował, że nie będzie ślubu. Po prostu się przestraszył, ponieważ przed nami wiele trudności, które musieliśmy pokonać. Jestem pewna, że wszystko by się udało, ponieważ wielu młodych ludzi tak zaczyna, a potem osiąga wszystko razem.
Zadzwoniłam wieczorem do wszystkich moich gości i powiedziałam, że ślubu nie będzie. Postanowiłam nie rozmawiać z Arturem, ponieważ on sam nie przyszedł, ale wysłał do nas swoją matkę. W poniedziałek spakowałam się i pojechałam do miasta. Chcę rozpocząć nowe życie i znaleźć pracę, aby zwrócić mojej mamie wydane pieniądze. Artur mówił, żebym mu zwróciła, to co zapłacił, ale nie zrobię tego, niech to będzie rekompensata. Sam nie miał odwagi przyjść do mnie, wysłałam mamę, tchórz. Głupio jest stracić miłość z powodu nazwiska, ale prawdopodobnie, mój narzeczony, po prostu nie dorósł do założenia rodziny.



