Mieszkam w jednym mieszkaniu z bratem. Niestety, on bardzo lubił alkohol. Codziennie pił piwo, a w weekendy wychodził z kumplami do różnych knajp i potrafił pić przez 2 dni non stop.
W piątek brat jak zwykle pojechał do klubu ze swoimi przyjaciółmi i wrócił dopiero nad ranem w niedzielę, jednak nie sam, ale w towarzystwie jakiegoś bezdomnego! Byłam przerażona.
Pijany brat zabronił mi wyrzucać nieznajomego z domu i umieścił go w swoim pokoju. Jednak już wieczorem był zaskoczony, gdy obudził się obok bezdomnego w swoim pokoju.
Wyjaśniłam bratu, że sam go przyprowadził go nad ranem i powiedział, że nie mam prawa się wtrącać w to, jakich ma znajomych i oni będą jeszcze pić. Brat oczywiście nic z tego nie pamiętał.
– Co mam teraz z nim zrobić? – spytał brat, patrząc na śpiącego w jego łóżku mężczyznę.
Po prostu wzruszyłam ramionami i roześmiałam się. Brat zebrał się na odwagę, obudził mężczyznę i przeprosił go, a następnie szybko wyprowadził z mieszkania. Biedny był bardzo zdenerwowany, bo brat obiecał mu, że zmieni jego życie, będzie mógł z nami zamieszkać i przestanie być w końcu bezdomny.
Ten incydent przyprawił mnie o ciarki na plecach, ale o dziwo okazało się, że wyniknęło z tego coś dobrego. Od tego incydentu brat unika alkoholu i praktycznie w ogóle już po niego nie sięga. Cieszę się, że w końcu przestał, bo być może w końcu skończyłby jak ten bezdomny.

