Dzieci z naszych pierwszych małżeństw, nie dogadywały się ze sobą. A kiedy usłyszałam, jak mój mąż chce rozwiązać ten problem, byłam gotowa rozerwać go na strzępy!

Moja córka i córka mojego męża z jego pierwszego małżeństwa, nie mogą się dogadać i ciągle się kłócą. A mój genialny mąż, zaproponował „wspaniałe” wyjście z sytuacji – wysłanie mojej ośmioletniej córki na wieś, by zamieszkała z jego matką. Dlaczego właściwie miałabym się rozstać z dzieckiem i wysłać ją w tak odległe miejsce, pozbawiając ją przyjaciół i ulubionych zajęć? Nasze dzieci są rówieśniczkami i myśleliśmy, że się dogadają. Miałyby te same zainteresowania, przyjaźniłyby się i wszystko byłoby dobrze. Moja córka jest bardzo dobrze wychowana i powściągliwa.

Córka mojego męża to chodzący kaprys, który dostaje histerii na każdy temat. Jej długopis nie jest błyszczący, jej hamburger nie jest smaczny, jej sweter nie jest modny, jej firanki nie są różowe i tak dalej, i tak dalej… Najgorsze jest to, że moja córka zaczęła się od niej uczyć! Na początku mój mąż, Michał, traktował je tak samo. Ja starałam się jak mogłam, zastąpić matkę jego córce. Wydawało się, że mi się to udaje, ale po pewnym czasie, zaczął poświęcać więcej uwagi swojemu dziecku, wyraźnie pokazując, że to jego dziecko, a moja córka to ktoś inny. Z tego powodu dzieci zaczęły się nieustannie kłócić.

Mężczyzna nigdy nie próbował je pogodzić i poskromnić swojej kapryśnej córki. Wręcz przeciwnie, po każdej kłótni pocieszał ją i kupował jej kolejną lalkę. To mnie bardzo denerwowało i złościło. Uważałam, że przecież jesteśmy jedną rodziną i dzieci powinny być kochane tak samo. Teściowa również dolewała oliwy do ognia, mówiąc mi, jaką jestem okrutną macochą i że nie nauczę mojej córki niczego dobrego. Nie muszę nawet mówić o jej stosunku do mojej córki! Mój mąż stał twardo na swoim stanowisku: albo córka idzie do babci, albo się rozwodzi. Odeszłam od niego. Wolałam oddać całą swoją miłość mojemu dziecku, niż mężczyźnie, który nie potrafił pokochać, ani cząstki mnie. Nigdy nie będę żałować swojego wyboru.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

sześć + siedemnaście =

Dzieci z naszych pierwszych małżeństw, nie dogadywały się ze sobą. A kiedy usłyszałam, jak mój mąż chce rozwiązać ten problem, byłam gotowa rozerwać go na strzępy!