Dziadek myślał już, że czas przejść do następnego świata, ale jedno słowo żony o ich wnuku, zmieniło wszystkie jego plany.

Maria weszła na oddział szpitalny i zobaczyła swojego męża. Był podpięty do aparatury i bardzo blady.

– Witaj, Władku. – Powiedziała żona, ledwo kontrolując swoje emocje.

– Co Ty tu robisz? – Zapytał. – Czy zostawiłaś gospodarstwo bez opieki?

– Poprosiłam sąsiada, żeby mnie zastąpił, martwię się o Ciebie.

– Nie rób tego więcej. Można się martwić i współczuć z daleka, ale nie sposób pilnować gospodarstwa. Porozmawiam z Tobą chwilkę, a potem wrócę.

– Oczywiście. Chciałem się pożegnać.

– Czy zamierzasz umrzeć? Nasza córka mówi, że masz zły humor, narzekasz. Czy to prawda?

– To bardzo możliwe. To się zdarza w moim wieku… Widziałeś mnie, zamieniliśmy dwa słowa, możesz już iść do domu. Proszę nie martw się, nasz syn odwiedza mnie codziennie, a córka w miarę możliwości. Nawet Ci się poskarżyła.

– Idę, nie poganiaj mnie. Muszę z Tobą o czymś jeszcze porozmawiać.

– O czym?

– Rczej o kim, o Twoim ukochanym wnuczku.

– Mój Wituś… Jak on sobie radzi beze mnie?

– Jest bardzo smutny, dziadku.

– Nie chcę się z nim rozstawać. Często o nim myślę.

– A ja myślałam, że zobaczysz, jak dorasta, jak zostanie oficerem, jak Ty.

– Więc co mu dolega?

– Wnuk przyszedł do mnie wczoraj i powiedział, że bardzo podobają mu się Twoje buty oficerskie. Prosi, żebyś mu je dał, gdy dorośnie.

– Dlaczego nie powiedział mi o tym wcześniej?

– Był zbyt nieśmiały! Mówi, że zauważył, że Ty też je lubisz, że zawsze dbasz o to, żeby błyszczały.

– Żono, wiesz że jestem całym sercem z nim, jak tylko go zobaczysz, daj mu buty w moim imieniu.

– Wolałabym nie. Są jeszcze na niego za duże. Jesli teraz mu je dam to pewnie rzuci w kąt, albo ktoś inny je zabierze, więc schowaj je i daj mu, gdy dorośnie.

– To się nie uda, Marysiu. Myślisz, że będę żył wiecznie? Co mogę zrobić? Mam napisać dla niego testament, czy co? To byłoby zabawne.

– Bardzo zabawne. Pozostaje tylko jedna opcja. Trzeba poczekać, aż dorośnie.

– To jest niemożliwe zadanie!

– Dla Ciebie nie ma niemożliwych zadań. Jesteś byłym oficerem, pamiętasz? Jak to się lubi mówić, nie ma byłych oficerów…

– Nie ma, masz rację. Dobrze, dobrze, zrobię to.

Żona pogłaskała męża po dłoni i szepnęła:

– Nie zapomnij, obiecałam już wnukowi, że dasz mu buty, gdy skończy 17 lat.

– Tak, towarzyszu generale. – Uśmiechnął się mężczyzna.

Następnego dnia, stan zdrowia mężczyzny się poprawił i po kilku dniach wyszedł szczęśliwy do domu.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

dwanaście − siedem =

Dziadek myślał już, że czas przejść do następnego świata, ale jedno słowo żony o ich wnuku, zmieniło wszystkie jego plany.