Duch przedsiębiorczości szóstoklasisty – tak nazwałbym swoją historię. Sam się śmiałem, więc pomyślałem, że opowiem o tym innym.

Niedawno mój dwunastoletni syn podzielił się ze mną swoim pomysłem na biznes. Nigdy wcześniej nie śmiałem się tak mocno, a jednocześnie nigdy nie byłem tak dumny z mojego dziecka.

Moja żona i ja mamy kreatywnego chłopca, który często bierze udział w konkursach poetyckich, zdobywa nagrody i jeździ na konkursy literackie. O tym, że pisze wiersze, wiedzą wszyscy w klasie, łącznie z wychowawczynią. To właśnie jej prośba skłoniła mojego syna do opracowania biznesplanu.

Na jedno z przedstawień szkolnych musieli przygotować scenariusz i napisać teksty piosenek. Mój syn uwielbia to robić, więc postanowił stworzyć grupę internetową, na której koledzy z klasy mogli składać mu zamówienia na różnego rodzaju wierszyki i piosenki.

Był tak podekscytowany, opowiadając mi o tym, że przypadkowo przyznał, iż kilku kolegów z klasy w zamian za ciastka zamówiło u niego rymowanki i piosenki o dziewczynkach z równoległej klasy.

To było zabawne! Bez wątpienia ma w sobie żyłkę przedsiębiorcy!

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

dwadzieścia − 16 =

Duch przedsiębiorczości szóstoklasisty – tak nazwałbym swoją historię. Sam się śmiałem, więc pomyślałem, że opowiem o tym innym.