Dowiedziałam się o tym, że mój ukochany ma jeszcze jedną rodzinę prócz naszej. Mimo wszystko mam nadzieję, że to mnie i moją córkę wybierze

Dowiedziałam się o tym, że mój ukochany ma jeszcze jedną rodzinę prócz naszej. Mimo wszystko mam nadzieję, że to mnie i moją córkę wybierze.

Wydawałoby się, że już wiele przeszłam w życiu i teraz będzie tylko lepiej. Jestem już po 30-ce, moja córka jest w szóstej klasie szkoły podstawowej, a życie w tym momencie rzuca mi kolejne kłody pod nogi. Znowu mam tak duży problem, że sama nie wiem, co będzie dalej i jak mam z tego wszystkiego wyjść z twarzą.

Moja historia jest banalna: poznałam mężczyznę w pracy, zakochałam się w nim i zacząłem romans. Nie był z naszego biura, tylko współpracował z naszą firmą i często w niej z tego powodu bywał. Już pierwszego dnia zaprosił mnie na obiad, a po pracy poszliśmy się napić drinka, aby się zrelaksować. Naprawdę, wtedy czułam, że bardzo mi tego brakowało i od dawna z nikim tak swobodnie się nie czułam, jak z nim. Przy nim czułam się jak jakaś 18-latka i dzięki niemu przypomniało mi się, że jeszcze mogę się dobrze bawić, że można zapomnieć o wszystkich problemach i zmartwieniach chociaż na chwilę. Oczywiście tamten wieczór skończył się w łóżku.

Samotna staruszka nie wiedziała nawet, ile poświęcił dla niej obcy człowiek. To przywraca wiarę w ludzi

Rano obudziłam się z bólem głowy, malinkami na ciele i miłymi wspomnieniami. Oczywiście zaczęliśmy się potem spotykać. Często rozmawialiśmy przez telefon, czasami nawet spędzaliśmy na rozmowie ze sobą pół nocy, zapominając o całym świecie. Ta relacja sprawiła, że rozkwitłam – zaczęłam bardziej dbać o siebie, wstawać wcześniej, żeby poćwiczyć, chodziłam do fryzjera i na manicure. Nawet moja córka zauważyła zmiany i cieszyła się z tego, że jestem taka odmieniona. Miesiąc później przedstawiłam go mojej córce. Przyjechał do mnie na kolację, dał córce prezent i pieniądze, aby coś sobie kupiła. Córka była zadowolona i szybko go polubiła, znaleźli wspólny język, chociaż ogólnie nie jest zbyt rozmowna i z rezerwą podchodzi do obcych. Wszystko szło w dobrym kierunku. Po rozwodzie z byłym mężem w ogóle przestałam wierzyć w to, że jeszcze kiedykolwiek będę z jakimś mężczyzną, a potem pojawił się on: interesujący, opiekuńczy, zamożny i  czuły. Po jakimś czasie zaproponowałam mu, żeby się do nas wprowadził. Najpierw się zgodził, a potem zadzwonił do mnie i zaczął mówić o problemach, które nieoczekiwanie pojawiły się w jego życiu. Powiedział, że zajmie się nimi, a dopiero potem się do mnie wprowadzi. Ja, zakochana, uwierzyłam w każde jego słowo. Zaczęliśmy już planować z córką, jak urządzimy mieszkanie, aby cała trójka mogła żyć tak, by nie przeszkadzać sobie nawzajem. Kupiłam już nawet nową szafę, aby wszystko się pomieściło.

Kiedyś byłam na zakupach z przyjaciółką w galerii handlowej, gdzie zauważyłam swojego ukochanego… Nie był on jednak sam, a z kobietą i dzieckiem, które miało około trzech lub czterech lat. Byłam zszokowana. Próbowałam go nawet jakoś usprawiedliwać i stwierdziłam, że to pewnie jego siostra albo przyjaciółka. On jednak także mnie wtedy zauważył i był bardzo zakłopotany, jakbym go właśnie przyłapała na gorącym uczynku. Wieczorem przyjechał do mnie, ale nie wpuściłam go do mieszkania. Rozmawialiśmy na klatce schodowej i dopiero wtedy wyznał mi, że ma żonę i dziecko. Powiedział też, że nie planował w ogóle opuszczać rodziny, ale zakochał się we mnie i nie wie, co teraz robić.

Córka pyta o niego codziennie. Na razie mówię, że ma dużo pracy i nie przyjeżdża. Może jestem głupia, ale ciągle mam nadzieję, że to mnie wybierze i pewnego dnia przyjedzie do mnie ze swoimi rzeczami. Tak, to samolubne, bo on ma już rodzinę, ale my też staliśmy się jego rodziną, prawda?

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

5 × cztery =

Dowiedziałam się o tym, że mój ukochany ma jeszcze jedną rodzinę prócz naszej. Mimo wszystko mam nadzieję, że to mnie i moją córkę wybierze