Mam 49 lat, wyższe wykształcenie pedagogiczne, ale nigdy nie pracowałam w swoim zawodzie. Tak się złożyło, że przez 20 lat pracowałam w księgarni, ale potem nadszedł kryzys, mój szef był zmuszony zamknąć biznes i zostałam bez pracy.
Kilka dni byłam załamana, ale potem zrozumiałam, że jestem całkowicie wolna. Mój syn był dorosły, nie miałam domowych obowiązków, ale po rozwodzie to praca dawała mi wytchnienie i to w niej spędzałam całe dnie. teraz zostałam z niczym i nie wiedziałam co ze sobą zrobić.
Znajoma zaproponowała mi pracę na pół etatu jako pomoc domowa. Praca była fizyczna i wyczerpująca, ale można było zarobić dobre pieniądze. Koleżanka działała w tej branży od dawna, więc o wszystkich niuansach opowiadała mi jako przyjaciółce. Zgłosiłam swoją kandydaturę i z nadzieją zaczełam czekać na telefon.
Po kilku dniach dostałam telefon od samotnego bankiera, który powiedział, że potrzebuje gosposi. Kiedy zobaczyłam jego dom, zachwyciłam się: jacuzzi, włoskie płytki, piękne rzeźby. Byłam przytłoczona luksusem, którego nie znałam.
Warunki pracy i wynagrodzenie mi odpowiadały. Musiałam przychodzić trzy razy w tygodniu. Do moich obowiązków należało: sprzątanie i gotowanie. Szef ostrzegł mnie, żebym nie wchodziła do jego sypialni i nie zabierała nic bez wcześniejszego pozwolenia. Sprzątałam i gotowałam bez wytchnienia, by stworzyć korzystne wrażenie na nowym pracodawcy. Robiłam wykwintne dania, bo chciałam, żeby docenił moje umiejętności kulinarne.
Praca nie była tym, co sobie wyobrażałam. Właściciel zawsze leżał w łóżku i oglądał telewizję. Jak on w ogóle zarabiał? Najgorsze było to, że musiałam sprzątać pod jego nieobecność, ale on zawsze był obecny! Jeśli coś mu się nie podobało, oburzał się i komentował moje ruchy. Zaciskałam usta i milczałam. Kiedy szeptem zaproponował mi dodatkową pracę, zupełnie mnie zamurowało. Najwyraźniej nie byłam jeszcze taka stara, skoro bogaty i przystojny mężczyzna chciał zaciągnąć mnie do łóżka. Odrzuciłam jego ofertę mając nadzieję, że to jednorazowy, głupi żart.
Jednak mężczyzna był coraz bardziej frywolny. Zaczął przyprowadzać do domu, w godzinach kiedy sprzątałam, młode, piekne i najwne dziewczyny. Poił je alkoholem, prawił piekne słówka, a następnie zapraszał do sypialni. Niedobrze mi się robiło, gdy kilka razy w tygodniu widziałam kolejne, obce kobiety.
Szef mówił swoim „dziewczynom”, że moga wymagac ode mnie czego tylko chcą, a ja musiałam spełniac ich zachcianki. Robiłam drinki, prałam ich bieliznę i miałam coraz bardziej dosyć tej sytuacji. Czara goryczy się przelała, gdy jedna z dziewczyn oskarżyła mnie o kradzież jej bransoletki. Oczywiście szef również naskoczył na mnie i zaczął oskarżać. Ostatecznie bransoletka się odnalazła, kosmetyczce dziewczyny, ale nikt nawet nie pomyślał, żeby mnie przeprosić.
Po tym wydarzeniu postanowiłam, że nie pozwolę na takie upokorzenia. Dostałam pracę jako pomoc nauczyciela w przedszkolu za niewielką pensję, ale lubię swoją pracę. Nie mam ochoty przekraczać swoich zasad i znosić upokorzenia. Żadne pieniądze nie są warte mojej godności! To był ostatni raz, kiedy pozwoliłam, aby mężczyzna mną pomiatał!

